Rincewind uniósł głowę i uchylił kapelusza.
- Bardzo panów przepraszam - powiedział. - Czy to sala 3B?
I rzucił się do ucieczki.
Deski podłogi jęknęły pod jego stopami. Z tyłu ktoś wykrzyczał przydomek Rincewinda, który brzmiał: „Nie pozwólcie mu uciec!”.

Ciekawe czasy - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Znalazł się w grocie razem z siedmioma tysiącami uzbrojonych w miecze sztucznych żołnierzy. Fakt, że chyba mógł nimi sterować, wcale go nie uspokajał. Teoretycznie przez całe życie sterował Rincewindem i co mu z tego przyszło?

Ciekawe czasy - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Śmierć trzymał życiomierz Rincewinda na specjalnej półce w swoim gabinecie, w taki sam sposób, w jaki zoolog chce mieć na oku jakiś szczególnie interesujący okaz.
Życiomierze większości ludzi miały klasyczny kształt, który Śmierć uważał za właściwy i odpowiedni do funkcji. Wyglądały jak duże klepsydry, tyle że przesypujące się ziarnka piasku były rzeczywistymi sekundami czyjegoś życia.
Ta klepsydra wyglądała jako coś stworzonego przez dmuchacza szkła, który miał czkawkę w machinie czasu. Według ilości piasku, jaki zawierała – a Śmierć potrafił ocenić to całkiem dokładnie – Rincewind powinien umrzeć już dawno. Ale przez lata na szkle rozwinęły się dziwne skrzywienia, zakręty, wypustki i bywało, że piasek sypał się wstecz albo na ukos. Najwyraźniej w Rincewinda trafiło tyle magii, tak często był opornie przerzucany przez czas i przestrzeń – aż
niemal zderzał się sam ze sobą, idącym z naprzeciwka – że dokładny koniec jego żywota był teraz równie trudny do znalezienia, jak początek lepkiej przezroczystej taśmy na rolce.

Ostatni kontynent - Rincewind, Śmierć

Dodał(a): Corv

* * *

– To ostatni kontynent – wyjaśnił Skoczek. – Był... poskładany na końcu i... inaczej.
– Jak dla mnie wygląda całkiem staro... – stwierdził Rincewind. – Pradawnie. Te góry są chyba stare jak góry.
– Zostały zrobione trzydzieści tysięcy lat temu – oświadczył kangur.
– Daj spokój! Wyglądają na miliony lat!
– Zgadza się. Trzydzieści tysięcy lat temu zostały zbudowane milion lat temu. Czas tutaj jest... – Kangur wzruszył ramionami. – Nie taki sam. Został posklejany... inaczej. Jarzysz?
– Niespecjalnie – odparł Rincewind. – Jestem człowiekiem, który siedzi tu i słucha kangura. Nie dyskutuję.
– Usiłuję dobrać takie słowa, które potrafisz zrozumieć – oświadczył z wyrzutem kangur.

Ostatni kontynent - Rincewind, Skoczek

Dodał(a): Kinga

* * *

– Przeszedłeś obok niego – powiedział kangur.
Rincewind obejrzał się. Zwierzak stał na skrawku plaży.
– Nie zauważyłem, kiedy tu wszedłeś – oświadczył. – A jak tu wszedłeś?
– Daj spokój. Muszę ci coś pokazać. Jeśli chcesz, możesz mnie nazywać Skoczek.
– Dlaczego?
– Jesteśmy kumplami, nie? Jestem tu, żeby ci pomagać.

Ostatni kontynent - Rincewind, Skoczek

Dodał(a): Kinga

* * *

- Gdzie on jest? Ten bogaty cudzoziemiec? - syknął mag. - Tylko szybko.
- Co mnie trzyma za nogę? - zapytał jeniec z nutą przerażenia w głosie. Spróbował się wyrwać. Nacisk wzrósł.
- Wolałbyś nie wiedzieć - odparł Rincewind. - Uważaj, co do ciebie mówię. Gdzie cudzoziemiec?
- Nie tutaj! Zabrali go do Grubasa! Wszyscy go szukają! Ty jesteś Rincewind, prawda? A kufer... kufer, co zagryza ludzi... nienienienie... Litości!

Kolor magii - Rincewind, Wartownik Pochyłej Wieży

Dodał(a): Kinga

* * *

- Mii jii zii wiit - zabrzmiał głos przy prawej stopie maga.
Rincewind spojrzał w dół. Skrzat, który przedstawił się jako Swi-res, podniósł głowę.
Rincewind miał talent do języków. Skrzat powiedział właśnie "Zostało mi z wczoraj trochę koktajlu z traszek".
- Brzmi zachęcająco - stwierdził Rincewind. Swires szturchnął go w kostkę.
- Ten drugi większy... dobrze się czuje? - zapytał z troską.
- Cierpi na szok rzeczywistości - wyjaśnił Rincewind. - Nie masz przypadkiem czerwonej czapeczki?
- Ciio?
- Tak tylko spytałem.
- Wiem, gdzie jest jedzenie dla większych - poinformował skrzat. - I schronienie. To niedaleko.

Blask fantastyczny - Rincewind, Swires

Dodał(a): Kinga

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14