- Au - mruknÄ…Å‚.Drzewo odpowiedziaÅ‚o gÅ‚osem podobnym do dźwiÄ™ku otwieraÂnych, bardzo starych drzwi.
- Dobrze ci tak.
Na długą chwilę zapadła cisza.
- Ty to powiedziałeś? - zapytał wreszcie Rincewind.
-Tak.
- I to też?
-Tak.
- Aha. - ZastanowiÅ‚ siÄ™. Po czym spróbowaÅ‚: - A może przypadÂkiem wiesz, jak wyjść z tego lasu?
- Nie. Nie podróżuję zbyt często - odparło drzewo.
- To chyba nie bardzo ciekawe zajęcie: być drzewem.
- Nie mam pojęcia. Nigdy nie byłem niczym innym. Rincewind przyjrzał się drzewu uważnie. Wyglądało dokładnie tak jak wszystkie inne drzewa, które dotąd widywał.
Blask fantastyczny - Rincewind
dodał(a): Corv
Kwestor napomknÄ…Å‚ tu o ponurym okresie, kiedy to z winy Uniwersytetu niemalże nastÄ…piÅ‚ koniec Å›wiata, a nastÄ…piÅ‚by z pewnoÅ›ciÄ…, gdyby nie ciÄ…g wydarzeÅ„, w których uczestniczyli Rincewind, latajÄ…cy dywan i połówka cegÅ‚y w skarpecie (por. “Czarodzicielstwo”). CaÅ‚a ta sprawa byÅ‚a dość krÄ™pujÄ…ca dla magów, jak zwykle dla ludzi, którzy po fakcie odkrywajÄ…, że przez caÅ‚y czas stali po niewÅ‚aÅ›ciwej stronie*. ZadziwiajÄ…ce, jak wielu starszych pracowników Uniwersytetu twierdziÅ‚o teraz stanowczo, że w owym czasie chorowali, byli z wizytÄ… u ciotki albo prowadzili badania za zamkniÄ™tymi drzwiami, nucÄ…c przy tym gÅ‚oÅ›no, w wyniku czego nie mieli pojÄ™cia, co siÄ™ dzieje na zewnÄ…trz. Prowadzono potem luźne rozmowy o wystawieniu Rincewindowi pomnika; jednak w wyniku dziaÅ‚ania niezwykÅ‚ej alchemii umysÅ‚u, jaka uaktywnia siÄ™ w takich drażliwych sytuacjach, posÄ…g szybko zmieniÅ‚ siÄ™ w tablice pamiÄ…tkowÄ…, potem we wpis do Listy zasÅ‚użonych, wreszcie naganÄ™ za niewÅ‚aÅ›ciwy ubiór.* to znaczy po tej która przegraÅ‚a
dodał(a): Corv
- Żadne zaklęcie nie ułatwia życia. Żeby utrwalić w pamięci nawet najprostsze z nich, trzeba trzech miesięcy. A potem używasz go i - fiu! - zniknęło. To właśnie jest głupie w tej całej magii. Przez dwadzieścia lat studiujesz czar, który sprowadza ci do sypialni nagie dziewice. Ale wtedy jesteś już tak zatruty parami rtęci i półślepy od czytania starych ksiąg, że nie pamiętasz, co dalej robić.dodał(a): Corv
Znalazł suchary, twarde niczym diamentowe drzewo.- Niech to demony! - jęknął, sprawdzając językiem zęby.
- Sucharki Podróżne Kapitana Ośmiopantera. Poznaję - odezwał się chochlik.
- Bardzo wielu ludziom morza ocaliły życie.
- Na pewno. Używacie ich jako tratew czy rzucacie rekinom, a potem przyglądacie się, jak toną?
dodał(a): Corv
Malownicza. To było nowe słowo dla maga Rincewinda. Jedno z kilku, jakie poznał od opuszczenia zwęglonych ruin Ankh-Morpork. Malowniczość oznaczała - co stwierdził po dokładnym przestudiowaniu scenerii, jaka skłoniła Dwukwiata do użycia tego określenia - że krajobraz był niezwykle urwisty. Słowo "ciekawa", użyte dla opisu mijanej wioski, oznaczało "waląca się i malaryczna".
dodał(a): Corv
Rincewind spróbował zamknąć oczy, lecz jego wyobraźnia nie miała powiek i gapiła się ciągle.- Nie boisz się wysokości? - zdołał wykrztusić.
Dwukwiat popatrzył uważnie w dół, na maleńki świat nakrapiany cieniami obłoków. Myśl o strachu nie przyszła mu wcale do głowy.
- Nie - odrzekł. - Niby dlaczego? Po upadku z czterdziestu stóp człowiek jest tak samo martwy jak po upadku z tysiąca sążni. Tak uważam.
Rincewind usiłował rozważyć to na chłodno, ale jakoś nie pojmował logiki wywodu. Nie spadania się obawiał, a raczej uderzenia o ziemię...
Kolor magii - Dwukwiat, Rincewind
dodał(a): Corv







