Zgasił też papierosa i wetknął niedopałek za ucho. Znał opata już prawie sześćset lat i szanował go. Niewielu było takich, których Lu-tze szanował. Większość mogła liczyć tylk na tolerancje.dodał(a): Corv
- Czemu to zrobił?- No wiesz.. Mieszkal w wielkim starym zamku na skale w Überwaldzie. Tacy ludzie nie potrzebują innych powodów niż "bo mogę". Mają koszmarny sen, a potem usiłują go zrealizować.
Złodziej Czasu - Lobsang Ludd, Lu-tze
dodał(a): Corv
- No przecież do tego służą reguły, rozumiesz? Żebyś się dobrze zastanowił, zanim je złamiesz.dodał(a): Corv
- Kiedy będziesz w moim wieku, zaczniesz zauważać, co jest na niebie - odparł Lu-tze. Wzruszył ramionami i uśmiechnął się. - Zaczniesz się martwić, że to może sępy.dodał(a): Corv
- Czy taki przeciętny mieszkaniec miasta boi się głodu?- Nie. On myśli, że jedzenie rośnie w sklepie.
dodał(a): Corv
– Nazywa się prokrastynator – wyjaśnił mnich. – Jest zmniejszoną wersją tych tam... Tych, co wyglądają jak babcina wyżymaczka. Nie chcę wchodzić w techniczne szczegóły, ale kiedy wiruje, przemieszcza czas wokół nosiciela. Zrozumiał pan, co właśnie powiedziałem? – Nie!
– No dobrze. To magiczna skrzynka. Teraz lepiej?
– Mów dalej – mruknął Vimes.
Straż nocna - Samuel Vimes, Lu-tze
dodał(a): Corv






