Miasto jest jak... jak... jak... CoÅ›. Kobieta. Kobieta... WÅ‚aÅ›nie. Kobieta. RyczÄ…ca, wÅ›ciekÅ‚a, wielusetletnia. CiÄ…gnie ciÄ™, pozwala siÄ™ tego... kochać, a potem kopie ciÄ™ w... w... w to tam. To tam w gÄ™Âbie. JÄ™zyk. MigdaÅ‚ki. ZÄ™by. To wÅ‚aÅ›nie robi. Jest jak... no, pani pies. Szczeniaczka. Kwoka. Suka. A potem jÄ… nienawidzisz i kiedy już myÂÅ›lisz, że wyrzuciÅ‚eÅ› jÄ…... je... ze swojego, swojego czegoÅ›tam, wtedy akurat otwiera przed tobÄ… wielkie, bijÄ…ce, przegniÅ‚e serce i wytrÄ…ca ciÄ™ z rowu... rów... równo... czegoÅ›. Wagi. WÅ‚aÅ›nie. To jest to. CzÅ‚oÂwiek nigdy nie wie, na czym stoi. Leży. I tylko jednego jest pewien: nie może jej opuÅ›cić. Bo jest... bo jest twoja, jest wszystkim, co masz, nawet w rynsztoku...Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
Cały świat wyginał się jakoś i skręcał jak nierówne szkło, a wracał do zwykłej postaci tylko wtedy, kiedy oglądało się go przez dno butelki.Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
Przypominasz sobie?Vimes próbowaÅ‚. Nie byÅ‚o to Å‚atwe. Niejasno zdawaÅ‚ sobie spraÂwÄ™, że piÅ‚, aby zapomnieć. Zadanie byÅ‚o trudne, ponieważ nie paÂmiÄ™taÅ‚ już, o czym wÅ‚aÅ›ciwie chce zapomnieć. Pod koniec piÅ‚ już, żeby zapomnieć o piciu.
Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
Życie to tylko chemia. Tu kropla, tam strużka, a wszystko się zmienia. Niewielki łyk sfermentowanych soków i nagle człowiek zdolny jest przeżyć kolejne parę godzin.Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
Kapitan Vimes biegł ulicą Krótką - najdłuższą w mieście, co ukazuje słynne z subtelności poczucie humoru w Morpork.Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
- On się tam bije! - zawołał, chwytając kapitana za ramię.- Całkiem sam? - spytał Vimes.
- Nie, ze wszystkimi! - krzyknął Nobby i podskoczył.
- Aha.
Sumienie podpowiadało: Jest was trzech. On nosi taki sam mundur. To jeden z twoich ludzi. Pamiętaj o biednym Gaskinie.
Inna część umysÅ‚u, znienawidzona i pogardzana, która jednak pozwoliÅ‚a mu przeżyć w Straży ostatnie dziesięć lat, mówiÅ‚a: NieÂgrzecznie jest siÄ™ wtrÄ…cać. Zaczekamy, aż skoÅ„czy, a potem zapytaÂmy, czy potrzebna mu pomoc. Poza tym Straż z zasady nie miesza siÄ™ do bójek. O wiele proÅ›ciej jest wkroczyć później i aresztować wszystÂkich nieprzytomnych.
Straż! Straż! - Samuel Vimes, Nobby Nobs
dodał(a): Corv
- A wy, kapralu, jeśli... Co ty wyprawiasz?- Przeszukuję ciała, sir - odparł pospiesznie Nobby. - Może znajdę jakieś dowody rzeczowe albo co.
- W ich sakiewkach?
Nobby schował ręce za plecami.
- Nigdy nie wiadomo, sir.
Straż! Straż! - Samuel Vimes, Nobby Nobs
dodał(a): Corv



