świat dysku

Pogodynka


Vimes zerknął na wizytówkę, gdy kobiety, chrzęszcząc po żwirze, szły do bramy obładowane siatkami i linami.
Napis głosił: Brenda, lady Rodley, Dom Spadkowy, Zamek w Quirmie, Quirm. To znaczy, uświadomił sobie, że po ścieżce, podobna do ruchomego straganu ze starzyzną, kroczy księżna wdowa Quirmu, która posiada więcej ziemi, niż można zobaczyć z bardzo wysokiej góry w bardzo jasny dzień. Nobby'emu by się to nie podobało. Zapewne istnieje pewien specjalny rodzaj ubóstwa, na który mogą sobie pozwolić tylko bardzo, bardzo bogaci...
Tak zostaje się kimś ważnym na tej ziemi, pomyślał. Człowiek nie przejmuje się, co myślą inni, i nigdy, przenigdy nie ma wątpliwości.

Straż! Straż! - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

Sam Vimes w dzieciństwie wierzył, że bardzo bogaci jadają ze złotych talerzy i żyją w marmurowych domach. Teraz nauczył się czegoś nowego: ci bardzo, bardzo bogaci mogą sobie pozwolić na ubóstwo. Sybil Ramkin żyła w nędzy, dostępnej tylko bogaczom - w biedzie, do której podchodzili z przeciwnej strony. Kobiety, którym zwyczajnie dobrze się powodziło, oszczędzały i kupowały suknie zdobione koronką i perłami; lady Ramkin była tak bogata, że mogła sobie pozwolić na chodzenie w gumowych butach i tweedowej spódnicy, która należała do jej matki.

Zbrojni - Vimes, Samuel, Ramkin, Lady Sybil

Dodał(a): Corv

* * *

Weźmy na przykład buty. Vimes zarabiał trzydzieści osiem dolarów miesięcznie, nie licząc dodatków. Porządna para skórzanych butów kosztowała pięćdziesiąt dolarów. Ale para butów, na jaką mógł sobie pozwolić - całkiem przyzwoita na jeden czy dwa sezony, bo potem zupełnie przetarła się tektura, przeciekająca jak demony, to koszt około dziesięciu dolarów. Takie właśnie buty zawsze kupował Vimes i nosił je, aż podeszwy były tak cienkie, że w mgliste noce po kamieniach bruku poznawał, gdzie w Ankh-Morpork się znajduje.
Jednak dobre buty wytrzymywały lata, długie lata. Bogatego stać na wydanie pięćdziesięciu dolarów na parę butów, w których po dziesięciu latach wciąż będzie miał suche nogi. Tymczasem biedak, którego stać tylko na tanie buty, wyda w tym czasie sto dolarów -a nogi i tak stale będzie miał przemoczone.
To właśnie kapitan Vimes nazywał obuwniczą teorią niesprawiedliwości społecznej.

Zbrojni - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

Vimes znieruchomiał. Serce śpiewało mu z radości. Rozkoszował się tą chwilą. Chciałby zachować ją, włożyć ostrożnie między kartki grubej książki, żeby na starość wyjmować czasem i wspominać.

Zbrojni - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

To prawda z tymi psami. Ostatnio jakoś mniej włóczyło się po ulicach, trudno zaprzeczyć. Ale odwiedził z Marchewą kilka krasnoludzkich barów i wiedział, że krasnoludy są skłonne zjeść psa wyłącznie wtedy, gdy nie mogą dostać szczura. A nawet dziesięć tysięcy krasnoludów, jedzących bez przerwy nożem, widelcem i łopatą, nie doprowadziłoby do istotnego zmniejszenia szczurzej populacji Ankh-Morpork. To był główny temat krasnoludzkich listów do domu: przyjeżdżajcie tu wszyscy i zabierzcie keczup.

Zbrojni - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

- Myślałem, że krasnoludy nie wierzą w diabły, demony i takie rzeczy.
- To prawda, ale... nie jesteśmy pewni, czy one o tym wiedzą.

Zbrojni - Vimes, Samuel, Marchewa Żelaznywładsson

Dodał(a): Corv

* * *

- Sądzisz, że istnieje coś takiego jak przestępczy umysł? Marchewa niemal słyszalnie próbował się zastanowić.
- Czy... ma pan na myśli kogoś takiego... jak Gardło Sobie Podrzynam Dibblera?
- On nie jest przestępcą.
- A zjadł pan kiedyś jego pasztecik, kapitanie?
- No niby... niby tak, ale... on jest po prostu geograficznie rozbieżny na półkuli finansowej.
- Słucham?
- Rozumiesz, on tylko nie zgadza się z innymi co do położenia rzeczy. Na przykład pieniędzy. Uważa, że wszystkie powinny być w jego kieszeni.

Zbrojni - Vimes, Samuel, Dibbler, G.S.P., Marchewa Żelaznywładsson

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11