świat dysku

Pogodynka


Tu straż! Otwórzcie drzwi! W przeciwnym razie Detrytus je otworzy. A kiedy on otwiera drzwi, to już zostają otwarte.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork - Vimes, Samuel, Detrytus

Dodał(a): Corv

* * *

Veni, vidi, vici. Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem.
Vimes zawsze uważał to za wypowiedź nazbyt gładką. Takich słów nie wymyśla się pod wpływem chwili. Brzmiały, jakby ułożył je sobie wcześniej. Prawdopodobnie spędzał w namiocie długie noce, przeglądał słownik i szukał krótkich słów zaczynających się na V. Veni, verdi, vomui – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem? Visi, veneri, vamoosi – odwiedziłem, złapałem wstydliwą chorobę, uciekłem? Na pewno z ulgą odkrył trzy krótkie, sensowne słowa. Pewnie ułożył je najpierw, a potem ruszył, żeby zobaczyć coś i podbić.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

– To działa jak hipnoza – odezwał się nerwowo Vimes. – Ludzie idą za nim, żeby zobaczyć, co się stanie. Tłumaczą sobie, że dołączyli tylko na chwilę, że mogą przestać, kiedy tylko zechcą. Ale nigdy nie chcą. To jakaś magia.
– Nie. Czy kiedykolwiek naprawdę pan go obserwował? Mogę się założyć, że zanim przez dziesięć minut porozmawiał z Jabbarem, dowiedział się o nim wszystkiego. Mogę się założyć, że poznał imię każdego wielbłąda. I zapamiętał je. Zwykle ludzie nie interesują się specjalnie innymi. – Jej palce odruchowo wykreśliły jakiś deseń na piasku. – Dlatego on sprawia, że człowiek czuje się ważny.
– Politycy się tak zachowują...
– Nie w taki sposób, może mi pan wierzyć. Przypuszczam, że lord Vetinari pamięta o faktach dotyczących innych...
– Naprawdę lepiej w to nie wątpić!
– ...ale Marchewę to ciekawi. Nawet o tym nie myśląc, robi w głowie miejsce dla innych. Interesuje się ludźmi, więc ludzie uważają, że są interesujący. Czują się... lepsi, kiedy on jest w pobliżu.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork - Vimes, Samuel, Marchewa Żelaznywładsson, Angua von Überwald

Dodał(a): Corv

* * *

Zwykły stary Sam Vimes się nie poddawał. Pozbył się prawie całego pióropusza i tych głupich rajtuzów, uzyskując w efekcie mundur, który przynajmniej wskazywał, że jego właściciel jest płci męskiej. Jednak hełm miał złote ozdoby, a płatnerze wykuli - na miarę - nowy, lśniący półpancerz z bezsensownymi złotymi ornamentami. Za każdym razem, kiedy Vimes go wkładał, czuł się zdrajcą swojej klasy. Nie cierpiał myśli, że ktoś mógłby go uznać za jednego z tych durniów, którzy noszą głupie złocone pancerze. Wtedy własnym przykładem wspierałby zło. No, złocenie.

Straż nocna - Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

- Rozmawialiście o mnie, tak? - rzucił Vimes, przechodząc obok.
Colon i Nobbs stanęli na baczność. Tak naprawdę Vimes nie słyszał ich rozmowy, ale z twarzy sierżanta Colona można było czytać jak z książki, a on już wiele lat temu nauczył się jej na pamięć.

Straż nocna - Vimes, Samuel, Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

Tupot biegnących nóg sugerował, że sierżanty Detrytus prowadził najnowszych rekrutów z porannej przebieżki. Vimes słyszał piosenkę, jakiej Detrytus ich nauczył. Nietrudno było odgadnąć, że ułożył ją troll.

Głupią piosenkę śpiewamy!
I przy śpiewaniu biegamy!
Po co śpiew ten my nie wiemy!
Słowa nie chcą się porządnie rymować!

Straż nocna - Vimes, Samuel, Detrytus

Dodał(a): Corv

* * *

- W "Pulsie" piszą, że Borogravia zaatakowała Mouldavię - oznajmił.
- To dobrze? Nie pamiętam, gdzie one leżą.
- Oba należały niegdyś do Imperium Mroku, sir. Tuż obok Überwaldu.
- Po czyjej stronie stoimy?
- "Puls" twierdzi, że powinniśmy pomagać Mouldavii w walce z najeźdźcą, sir.
- Już mi się podoba Borogravia - burknął Vimes.

Straż nocna - Vimes, Samuel, Marchewa Żelaznywładsson

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11