Nie dotykać!


przycisk końca świata

świat dysku

Pogodynka


Byli co do jednego starcami. Ich zwykłe rozmowy składały się z litanii skarg na bolące stopy, brzuchy i grzbiety. Poruszali się wolno. Ale mieli pewien szczególny wygląd, szczególne spoj­rzenie.

Gdziekolwiek się znaleźli, mówiły ich oczy, już tutaj byli. Cokolwiek to było, już to robili, często więcej niż raz. Tylko nigdy, ale to nigdy nie kupiliby koszulki z nadrukiem. I wiedzieli, co to strach — to coś, co przytrafia się innym.

Ostatni bohater - Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

— To jest lutnia — wymamrotał Caleb, przeżuwając morsa.
— Co?
— TO JEST LUTNIA, HAMISH!
— Jasne, tyż bym komu lutnął.
— Nie, to służy do śpiewania modnych piosenek dla pań — wyjaśnił Caleb. — O tych, no... o kwiatkach i w ogóle. Do romansów.
Orda znała to słowo, choć czynności, jakie określało, pozostawały poza zakresem jej doświad­czeń.

Ostatni bohater - Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Orda znalazła Cohena siedzącego przy małym kurhanie grobowym, niedaleko obozowiska. W okolicy było ich wiele. Ordyńcy widywali takie czasami podczas licznych podróży po świecie. Tu i tam wystawał ze śniegu pradawny głaz z napisem wyrytym w języku, jakiego żaden z nich nie umiał rozpoznać. Były bardzo stare. Nikt z ordyńców nie myślał nawet o rozkopaniu któregoś z nich w celu sprawdzenia, jakie skarby ukrywa w swym wnętrzu. Po części dlatego, że mieli pewne słowo na określenie ludzi używających łopat, a słowo to brzmiało 'niewolnik'. Przede wszystkim jednak dlatego, że mimo swego powołania przestrzegali ścisłego kodeksu moralnego — choć nie należał do takich, do których stosuje się ktokolwiek inny. Ten kodeks sprawił, że mieli też odpo­wiednie słowo dla kogoś, kto narusza spokój kurhanów grobowych. Słowo to brzmiało 'giń'.

Ostatni bohater - Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Z szacunku dla swej profesji ordyńcy nosili głównie niewielkie skórzane przepaski z kawałków futra oraz kolczugi. Z szacunku dla swego zaawansowanego wieku — i bez żadnych uwag na ten temat — pod tym wszystkim mieli na sobie długą wełnianą bieliznę i różne dziwne elementy na gumkach. Radzili sobie z Czasem tak, jak z prawie wszystkim w życiu — jak z czymś, co się atakuje i próbuje zabić.

Ostatni bohater - Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Muszę jeszcze pogadać ze Starym Vincentem. - Machnął ręką z lekceważeniem. - Nie to, żeby było z nim coś nie tak - zapewnił wyzywającym tonem. - Tyle że pamięć mu szwankuje. Mieliśmy z nim trochę kłopotów po drodze. Cały czas mu tłumaczę, że gwałci się kobiety, a pali domy.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Myślał: Sześciu starych ludzi. A Uczą właściwie trudno liczyć, jest myślicielem, nie wojownikiem.
Zwątpienie nie było czymś regularnie wizytującym czaszkę Cohena. Kiedy człowiek usiłuje w jednej ręce nieść wyrywającą się dziewicę ze świątyni i worek skradzionych świątynnych skarbów, a drugą walczy z kilkoma rozzłoszczonymi kapłanami, niewiele pozostaje mu czasu na refleksje. Dobór naturalny sprawił, że zawodowi bohaterowie, którzy w kluczowym momencie skłonni są zadawać sobie pytania w rodzaju: „Jaki jest cel mojego życia?”, w krótkim czasie tracą i cel, i życie.
Ale sześciu starych ludzi... A Imperium Agatejskie ma prawie milion pod bronią.
Kiedy oceniało się stosunek sił w chłodnym świetle poranka, a nawet w tym przyjemnym, ciepłym świetle poranka, skłaniał on, by zastanowić się i zająć arytmetyką śmierci. Jeśli plan się nie powiedzie...
Cohen w zadumie przygryzł wargę. Jeśli plan się nie powiedzie, całe tygodnie miną, zanim uda im się zabić wszystkich. Może jednak powinien zabrać ze sobą Thoga Rzeźnika, chociaż musiał co dziesięć minut przerywać walkę i iść do ubikacji.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Sprzedawca wybrał jeden owoc. Miecz Cohena pozostał ukryty w wózku inwalidzkim, jednak sprzedawca, reagując na jakiś podświadomy impuls, zadbał, żeby to było naprawdę dobre jabłko. Potem wziął monetę, co okazało się dość trudne, gdyż klient nie chciał jej wypuścić.
- No dalej, oddaj mi ją, czcigodny - powiedział sprzedawca.
Minęło pełne wydarzeń siedem sekund.
Kiedy skryli się już bezpiecznie za rogiem, Saveloy zwrócił się do ordyńców.
- Uwaga! Kto mi powie, co Cohen zrobił nieprawidłowo?
- Nie powiedział proszę?
- Co?
- Nie.
- Nie powiedział dziękuję?
- Co?
- Nie.
- Walnął handlarza arbuzem, pchnął go w truskawki, kopnął w orzechy, podpalił stragan i ukradł wszystkie pieniądze?
- Co?
- Prawidłowa odpowiedź. - Saveloy westchnął. - Dżyngis, a tak dobrze ci szło...

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3