A teraz... Młodszy funkcjonariusz Cuddy? - Tutaj!
- Gdzie?
- Przed panem, sierżancie.
Colon spojrzał w dół i cofnął się o krok. Wypukła krzywizna jego bardziej niż
godziwego brzucha usunęła się, odsłaniając skierowaną ku górze twarz młodszego
funkcjonariusza Cuddy’ego, z przyjazną, inteligentną miną i jednym szklanym okiem.
- Aha. Rzeczywiście.
- Jestem wyższy, niż wyglądam.
dodał(a): Kinga
Co tam macie, Cuddy? - Ja? - zdziwił się Cuddy z niewinną miną.
- Trudno mi nie zauważyć, że wciąż trzymacie coś, co mi wygląda na dwuostrzowy topór do rzutów, mimo że tłumaczyłem przecież, co mówi regulamin Straży Miejskiej.
- Broń etniczna, sierżancie? - zasugerował z nadzieją Cuddy.
- Możecie ją trzymać w szafce. Strażnicy noszą miecz, krótki, jedna sztuka, i pałkę, jedna sztuka.
dodał(a): Kinga
Marchewa uświadomił sobie, że nikt nie zwraca na niego uwagi. Obejrzał się. Młodszy funkcjonariusz Cuddy odwrócony był nogami do góry, ponieważ młodszy
funkcjonariusz Detrytus usiłował obijać bruk jego hełmem, chociaż młodszy funkcjonariusz
Cuddy wykorzystywał tę pozycję, ściskając młodszego funkcjonariusza Detrytusa za kolana i
próbując wbić zęby w jego kostkę.
Uczestnicy obu marszów przyglądali się im zafascynowani.
Zbrojni - Marchewa Żelaznywładsson, Detrytus, Cuddy
dodał(a): Kinga
- No dobra - rzekł sierżant Colon. - Rekruci, to jest wasza pałka służbowa. - Przerwał na chwilę, sięgając pamięcią do czasów służby wojskowej. - Będziecie o nią dbać. Będziecie z nią spać, z nią jeść...
- Przepraszam.
- Kto to powiedział?
- Tu, na dole. Młodszy funkcjonariusz Cuddy. - Słucham, rekrucie.
- Jak mamy nią jeść, sierżancie?
dodał(a): Kinga
Coś brzęknęło - to kusza Cuddy’ego wystrzeliła mu w ręku. Bełt świsnął koło ucha kaprala Nobbsa i wylądował w rzece, gdzie utknął. - Przepraszam - powiedział Cuddy.
dodał(a): Kinga
- Wygląda... znajomo - stwierdził. - Gdzieś już widziałem coś takiego. Proszę... jesteś krasnoludem, prawda?
- To na pewno ten mój nos - burknął Cuddy. - On mnie zdradza.
dodał(a): Kinga
- A teraz? - Cuddy spróbował z ośmioma palcami. - Dwacztery.
Cuddy zdziwił się nieco. Oczekiwał raczej „dużo”, a być może „mnóstwo”.
- Co to znaczy dwacztery?
- Dwa i dwa, i dwa, i dwa. Cuddy przekrzywił głowę.
- Hmm - mruknął. - Zgadza się. Ale my dwacztery nazywamy osiem.
- Osiem.
- Wiesz... - Cuddy obrzucił trolla krytycznym spojrzeniem. - Może i nie jesteś taki
głupi, na jakiego wyglądasz. To nie takie trudne. Zastanówmy się... To znaczy ja się
zastanowię, a ty możesz dołączyć, kiedy poznasz odpowiednie słowa.
dodał(a): Kinga







