Za nim, prócz kolejnych trolli, pojawiło się też kilku ludzi. Ymor mgliście ich sobie przypominał. Widział ich może za ladami czy barami - niewyraźne figury, łatwo ignorowane i szybko zapominane. Gdzieś w głębi rodziło się w nim niemiłe
przeczucie. Zaczynał rozumieć, co odczuwa lis otoczony przez rozgniewane owce. W dodatku owce, które stać na wynajęcie wilków.

Kolor magii - Ymor

Dodał(a): Corv

* * *

- Wśród jego klientów znalazł się ostatnio i twój człowiek, ten Gorrin - dodał uprzejmie Ymor. - Pisze tu bowiem o skrzyni na nogach, jeśli prawidłowo odczytałem jego gryzmoły. - Spojrzał na Withela ponad brzegiem kartki.
Withel spuścił wzrok.
- Poniesie karę - odparł krótko.

Kolor magii - Ymor, Withel, Stren

Dodał(a): Kinga

* * *

Dwóch skrytobójców wystąpiło naprzód. I nagle Stren zastąpił im drogę. Jego miecz zmaterializował się o cal od ich gardeł, jakby nie musiał przemieszczać się w przestrzeni.
- Być może, zdołam zabić tylko jednego z was - warknął złodziej. -Ale sugeruję, żebyście odpowiedzieli sobie na pytanie: którego?
- Spójrz w górę, Zlorf- zaproponował Ymor. Szereg wrogich, żółtych oczu błysnął z ciemności między krokwiami.
- Jeszcze krok, a wychodząc nie dorachujesz się oczu - ostrzegł wódz złodziei. - Dlatego lepiej usiądź i napij się. Porozmawiajmy rozsądnie. Myślałem, że zawarliśmy umowę: ty nie kradniesz, ja nie zabijam. W każdym razie nie dla zapłaty - dodał po namyśle.

Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy, Withel, Stren

Dodał(a): Kinga

* * *

- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń.
- Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.

Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy

Dodał(a): Kinga

* * *

- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń.
- Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.

Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy

Dodał(a): Kinga

* * *