Dwóch skrytobójców wystąpiło naprzód. I nagle Stren zastąpił im drogę. Jego miecz zmaterializował się o cal od ich gardeł, jakby nie musiał przemieszczać się w przestrzeni. - Być może, zdołam zabić tylko jednego z was - warknął złodziej. -Ale sugeruję, żebyście odpowiedzieli sobie na pytanie: którego?
- Spójrz w górę, Zlorf- zaproponował Ymor. Szereg wrogich, żółtych oczu błysnął z ciemności między krokwiami.
- Jeszcze krok, a wychodząc nie dorachujesz się oczu - ostrzegł wódz złodziei. - Dlatego lepiej usiądź i napij się. Porozmawiajmy rozsądnie. Myślałem, że zawarliśmy umowę: ty nie kradniesz, ja nie zabijam. W każdym razie nie dla zapłaty - dodał po namyśle.
Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy, Stren Withel
dodał(a): Kinga
- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń. - Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.
Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy
dodał(a): Kinga
- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń. - Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.
Kolor magii - Ymor, Zlorf Flanelostopy
dodał(a): Kinga







