a więc naprawdę jesteś czarodziejskim kotem? — zapytała, nalewając mleko na spodeczek. Mleko dawno straciło świeżość, ale Maurycy był ulicznym kotem i potrafiłby wypić nawet takie mleko, które próbowałoby odpełznąć.— O tak, zgadza się, czarodziejskim — wymruczał, pokazując żółto-białą obwódkę wokół pyszczka. Dla dwóch rybich łbów zgadzał się na wszystko.
— Pewnie należysz do jakiejś czarownicy, o imieniu na przykład Gryzelda — mówiła dziewczynka, kładąc na drugim spodeczku rybie łby.
— Tak, zgadza się, Gryzelda, masz rację — mruczał Maurycy, śledząc jej ruchy.
— Która najprawdopodobniej żyje w domku z piernika w lesie.
— To prawda — zgodził się z nią Maurycy. Lecz nagle dodał: — Tyle że to domek nie z piernika, ale z chrupek, ona się odchudza. — Nie byłby Maurycym, gdyby nie dołożył czegoś od siebie. — Ta Gryzelda jest bardzo zdrową czarownicą.
Dziewczynka zaniemówiła na chwilę.
— Nie tak powinno być — oświadczyła.
— Przepraszam, skłamałem, oczywiście, domek jest z piernika — poprawił się szybko Maurycy. Ktoś, kto daje jedzenie, nigdy się nie myli.
Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury - Maurycy, Malicia
dodał(a): Grace
Widzisz, kocie, na świeci żyją dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy chwytają fabułę, i ci, którzy nie chwytają.Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury - Malicia
dodał(a): Grace
- Zaraz! My tylko okradamy rządy! - zaprotestował Maurycy.- Ehm... Oczywiście tylko rządy, które nie są czyiś ojcami, ma się rozumieć - uzupełnił Keith.
- I co? - Malicia spojrzała na nich zdziwiona.
- To przecież nie znaczy, że jesteśmy przestępcami - wyjaśnił Maurycy.
Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury - Maurycy, Keith, Malicia
dodał(a): Grace







