Nawet Magrat słyszała o Czarnej Aliss. Była podobno największą czarownicą, jaka żyła na Dysku - właściwie nie złą, ale tak potężną, że czasami trudno było dostrzec różnicę. Kiedy chodziło o uśpienie zamku na sto lat albo skłonienie księżniczek, by przędły Żółto* ze słomy , nikt nie robił tego lepiej niż Czarna Aliss.
[* Czarna Aliss też nie najlepiej opanowała ortografię. Musieli sporo mu zapłacić, żeby sobie poszedł i nie robił scen. ]

Magrat Garlick

Dodał(a): Corv

* * *

Chleb krasnoludów był doprawdy cudowny: nikt nie cierpiał głodu, jeśli miał choć trochę chleba krasnoludów do uniknięcia. Wystarczyło popatrzeć na niego przez chwilę, a natychmiast przychodziło człowiekowi do głowy mnóstwo innych rzeczy, które wolałby zjeść. Własne buty, na przykład. Góry. Owce na surowo. Swoje stopy.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Babcia Weatherwax zawsze utrzymywała, że zanim człowiek straci cierpliwość, należy policzyć do dziesięciu. Nikt nie wiedział dlaczego, bo jedynym tego skutkiem był wzrost ciśnienia, przez co następujący zaraz potem wybuch stawał się o wiele gorszy.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

Rasizm na Dysku nie stanowił problemu, ponieważ - przy wszystkich trollach, krasnoludach i innych - gatunkizm był o wiele ciekawszy. Biali i czarni żyli w doskonalej zgodzie i wspólnie prześladowali zielonych.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Magrat była zirytowana. Była też przestraszona, co irytowało ją jeszcze bardziej. Ludzie ciężko znosili irytację Magrat. Przypominała atak mokrej chusteczki.

Magrat Garlick

Dodał(a): Corv

* * *

Takie na przykład magiczne noże. Posiadała pełną kolekcję magicznych noży z odpowiednimi kolorowymi rękojeściami i skomplikowanymi runami na klingach.
Dopiero wiele lat instrukcji babci Weatherwax przekonało Magrat, że zwykły kuchenny nóż do chleba jest o wiele lepszy od większości ozdobnych noży magicznych. Nie tylko potrafi zrobić wszystko, co tamte, ale jeszcze można nim kroić chleb.

Magrat Garlick

Dodał(a): Corv

* * *

Greebo odwrócił się powoli; na jego poznaczonej bliznami twarzy pojawił się lekki, leniwy uśmieszek. Jako człowiek miał złamany nos, czarna opaska skrywała jego ślepe oko. Za to zdrowe błyszczało jak grzechy aniołów, a uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich.
Może to przez feromony, a może przez mięśnie prężące się pod czarną skórzaną koszulą, Greebo emanował w paśmie megawatowym oleistą, diaboliczną seksualność. Wystarczyło na niego popatrzeć, żeby mroczne skrzydła zatrzepotały w karmazynowej nocy.

Greebo

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 [ 3 ] 4