świat dysku

Pogodynka


Greebo rozglądał się z zaciekawieniem. Powietrze pełne było nowych zapachów i nie mógł się już doczekać sprawdzenia, czy nie należą do czegoś, co mógłby zjeść, pokonać w walce albo zgwałcić.

Greebo

Dodał(a): Corv

* * *

— Kurtyna idzie w górę za dwie minuty — przypomniał Salzella. — Pójdę zebrać orkiestrę.
Pewnie siedzą pod Ciosem w Plecy, po drugiej stronie ulicy. Dranie, zdążą wypić
po pół kufla, zanim jeszcze ucichną oklaski.
— I nadal potrafią grać?
— Nigdy nie potrafili, więc nie rozumiem, czemu teraz mieliby zacząć. To przecież muzycy, panie Kubeł.

inni

Dodał(a): Corv

* * *

— Za pieniądze nie kupisz szczęścia, Gytho.
— Chciałam je tylko wynająć na parę tygodni.

Ogg, Gytha, 'Niania', Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

- Nigdy dość ostrożności - odparła babcia. - a gdyby jakiś człowiek w środku nocy zaczął szarpać za klamkę?
- Nie w naszym wieku... - westchnęła smutno niania.

Ogg, Gytha, 'Niania', Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Grace

* * *

POSŁUCHAJ, mówił. PRZECIEŻ WIEM, JAK TO POWINNO WYGLĄDAĆ. ŁABĘDZIE ŚPIEWAJĄ TYLKO RAZ, PIĘKNIE, NA SAM KONIEC ŻYCIA. STĄD ZRESZTĄ WZIĘŁO SIĘ OKREŚLENIE „ŁABĘDZI ŚPIEW”. TO BARDZO WZRUSZAJĄCE. A TERAZ SPRÓBUJMY JESZCZE RAZ...
Z mrocznych zakamarków swej szaty wyjął kamerton i brzęknął nim o ostrze kosy.
TO PIERWSZA NUTA...
— E-e — odparł łabędź, kręcąc głową.
CZEMU UTRUDNIASZ?
— Podoba mi się tutaj.
TO NIE MA ŻADNEGO ZWIĄZKU...
— Wiesz, że uderzeniem skrzydła mogę złamać człowiekowi rękę?
A MOŻE ZACZNĘ ZA CIEBIE? ZNASZ „KSIĘŻYC NAD ZATOKĄ”?
— To przyśpiewka dobra dla gabinetu cyrulika! A ja jestem łabędziem!
„MAŁY GLINIANY DZBANEK”? Śmierć odchrząknął. „HA, HA, HA, HI, HI, HU, MAŁY..”.
— To ma być pieśń? — Łabędź syknął gniewnie i przestąpił z jednej błoniastej łapy na drugą. — Nie wiem, ktoś ty, mój panie, ale tam, skąd pochodzę, mamy lepsze gusta muzyczne.
DOPRAWDY? MOŻE WYKAŻESZ TO NA PRZYKŁADZIE?
— E-e.
NIECH TO!
— Myślałeś, że już mnie złapiesz, co? — powiedział łabędź. — Że mnie nabrałeś? Zdawało ci się, że bezmyślnie odśpiewam ci parę taktów pieśni Kupca z „Lohenshaaka”, co?
TEJ NIE ZNAM.
Łabędź z wysiłkiem nabrał tchu.
— To ta, która idzie: Schneide meinen eigenen Hals...
DZIĘKUJĘ, powiedział Śmierć. Świsnęła kosa.
— Do licha!

Śmierć

Dodał(a): Grace

* * *

-Dzień dobry!!- (...) Dziewczyna pochyliła się nad Agnes, chwilowo nieco zatroskana.
-Dobrze się czujesz?! Źle wyglądasz!!
Agnes drgnęła w połowie chrapnięcia..
-Nic mi nie dolega- zapewniła.- Jestem tylko trochę zmęczona.
-No to świetnie!!- Krótki dialog wyczerpał chyba jej bardziej zaawansowane procesy myślowe i Christine przeszła w tryb automatyczny.- Podoba Ci się moja sukienka?!

Agnes Nitt, Christine

Dodał(a): Sky

* * *

-I... co teraz?
PIP
Dusza pana Poundera spojrzała na jego ręce. Zdawały się wydłużać, porastać sierścią... Czuł, jak rosną mu uszy, czuł także pewne krępujące wydłużenie u podstawy kręgosłupa. Większą część swojego życia poświęcił dość jednostajnym czynnościom w ciemnych miejscach, ale mimo to..
- Przecież ja nie wierzę w reinkarnację!- zaprotestował.
PIP
A to- co pan Pounder zrozumiał z absolutną, szczurzą pewnością- oznaczało: reinkarnacja wierzy w ciebie.

Śmierć Szczurów, Pounder, Pan

Dodał(a): Sky

* * *

1 2 [ 3 ] 4