świat dysku

Pogodynka


Nie dotykać!


przycisk końca świata



- Dziwne - mruknął Ymor.
- Miał taką wielką drewnianą skrzynię - dodał Kulawy Wa.
- Musi być kupcem albo szpiegiem - stwierdził Ymor. Z trzymanego w ręku kotleta oderwał i rzucił w powietrze kawałek mięsa. Pocisk nie zdążył osiągnąć wierzchołka łuku,
gdy czarny kształt wynurzył się z cienia w kącie pod sufitem i zanurkował, chwytając smakołyk w powietrzu.
- Kupiec albo szpieg-powtórzył Ymor. -Wolałbym szpiega. Szpieg opłaca się podwójnie, bo zawsze jest za niego jakaś nagroda. Co o tym myślisz, Withel?

Kulawy Wa

Dodał(a): Kinga

* * *

- Wśród jego klientów znalazł się ostatnio i twój człowiek, ten Gorrin - dodał uprzejmie Ymor. - Pisze tu bowiem o skrzyni na nogach, jeśli prawidłowo odczytałem jego gryzmoły. - Spojrzał na Withela ponad brzegiem kartki.
Withel spuścił wzrok.
- Poniesie karę - odparł krótko.

Ymor, Withel, Stren

Dodał(a): Kinga

* * *

Dwóch skrytobójców wystąpiło naprzód. I nagle Stren zastąpił im drogę. Jego miecz zmaterializował się o cal od ich gardeł, jakby nie musiał przemieszczać się w przestrzeni.
- Być może, zdołam zabić tylko jednego z was - warknął złodziej. -Ale sugeruję, żebyście odpowiedzieli sobie na pytanie: którego?
- Spójrz w górę, Zlorf- zaproponował Ymor. Szereg wrogich, żółtych oczu błysnął z ciemności między krokwiami.
- Jeszcze krok, a wychodząc nie dorachujesz się oczu - ostrzegł wódz złodziei. - Dlatego lepiej usiądź i napij się. Porozmawiajmy rozsądnie. Myślałem, że zawarliśmy umowę: ty nie kradniesz, ja nie zabijam. W każdym razie nie dla zapłaty - dodał po namyśle.

Ymor, Zlorf Flanelostopy, Withel, Stren

Dodał(a): Kinga

* * *

- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń.
- Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.

Ymor, Zlorf Flanelostopy

Dodał(a): Kinga

* * *

- Wolno spytać, kim jest twój klient? - odezwał się Ymor. Zlorf uniósł dłoń.
- Proszę cię... - zaprotestował. - Etyka zawodowa.
- Oczywiście. A przy okazji...
- Tak?
- Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
- Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu.

Ymor, Zlorf Flanelostopy

Dodał(a): Kinga

* * *

Od dwudziestu minut obaj właściwie milczeli, jeśli nie liczyć krótkiej i nie rozstrzygniętej kłótni, czy niedawny, wyjątkowo potężny wybuch nastąpił w magazynie oliwy, czy też w pracowni Kerible Zaklinacza. Stawką były pieniądze.

Łasica, Bravd Osianin

Dodał(a): Kinga

* * *

Wyższy z tej dwójki żuł udko kurczaka, wsparty na mieczu odrobinę tylko krótszym od mężczyzny średniego wzrostu. Gdyby nie promieniująca od niego aura czujności i inteligencji, można by uznać, że jest barbarzyńcą z osiowych pustkowi.

Bravd Osianin

Dodał(a): Kinga

* * *

1 2 [ 3 ] 4 5