Nie dotykać!


przycisk końca świata



Jedyni ludzie, którzy spróbowaliby zabić Patrycjusza, musieli być szaleńcami – a bogowie świadkami, że nie brakowało takich w Ankh-Morpork. Albo kimś absolutnie pewnym, że jeśli miasto runie, to on będzie stał na szczycie stosu gruzów.
Jeżeli Fred ma rację – a sierżant był zwykle dobrym wskaźnikiem opinii zwykłych ludzi z ulicy, ponieważ sam był człowiekiem z ulicy – tym kimś jest kapitan Marchewa. Ale Marchewa należał do tej bardzo nielicznej grupy osób, które chyba lubiły Vetinariego.
Oczywiście, zyskałby też jeszcze jeden człowiek.
Do licha, pomyślał Vimes. To przecież ja...

Vimes, Samuel

Dodał(a): Corv

* * *

– Tam – oświadczył wspaniałomyślnie Wulkanit. – Glina.
– Czy ma jakąś specjalną nazwę, kiedy leży w takich stosach? – spytała lękliwie Cudo. Dotknęła gliny palcem.
– Tak – przyznał troll. – Technicznie nazywamy to kopcem.

inni

Dodał(a): Corv

* * *

Najdziwniejsza klientka siedziała samotnie przy małym, okrągłym stoliku. Sprawiała wrażenie zwyczajnej, bardzo starej kobiety w szalu i słomkowym kapeluszu z kwiatami. Patrzyła przed siebie z wyrazem dobrodusznej bezcelowości. W tym otoczeniu wydawała się bardziej przerażająca niż wszystkie inne widmowe postacie.
– Kim ona jest? – syknęła Cudo.
– Ona? Ach, to pani Gammage.
– A co robi?
– Robi? Wiesz, przychodzi tu prawie codziennie, na drinka i żeby mieć jakieś towarzystwo. Czasami śpiewamy... śpiewają. Stare piosenki, takie, które pamięta. Jest praktycznie ślepa. Jeśli pytałaś, czy jest nieumarła, to nie, nie jest. Nie jest ani wampirem, ani wilkołakiem, zombi czy strachem. Zwyczajna starsza pani.
(...)
– Chcesz powiedzieć, że ona nie wie, co to za lokal...
– Przychodziła tu od samego początku, kiedy to była jeszcze tawerna Pod Koroną i Toporem. Nikt nie chce jej martwić. Wszyscy lubią panią Gammage. Dbają o nią. Pomagają jej w różnych drobiazgach.
– Jak?
– No, słyszałam na przykład, że w zeszłym miesiącu ktoś włamał się do jej mieszkania i ukradł parę rzeczy...
– Nie wygląda mi to na wielką pomoc.
– ...ale następnego dnia wszystko wróciło, a na Mrokach znaleziono paru złodziei bez kropli krwi w żyłach. – Angua uśmiechnęła się i podjęła drwiącym tonem: – Słyszy się wiele złego o nieumarłych, ale jakoś nikt nie opowiada o wspaniałej pracy, jaką wykonują dla społeczeństwa.

Tyłeczek, Cudo, Angua von Überwald, Gammage

Dodał(a): Corv

* * *

Rozpaczliwie zwiększając tempo mówienia, Vimes nie zdążył jednak powstrzymać Wizytuja przed wyjęciem spod pancerza zwoju papieru.
– Przyniosłem panu najnowszy numer magazynu „Nieupiększane Fakty” i „Wartownię” z tego miesiąca. Zawierają liczę artykuły, które z pewnością pana zainteresują; wśród nich odezwę pastora Nosala Domokrążcy do wiernych, by stanęli mężnie i szczerze przemawiali do ludzi przez szczeliny na listy.

Vimes, Samuel, Wizytuj

Dodał(a): Corv

* * *

– Leżymy w rynsztoku, Nobby – jęknął. – Ooo!
– Wszyscy leżymy w rynsztoku, Fred. Ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy...

Colon, Fred, Nobby Nobbs

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o dawnych Patrycjuszach]– Snapcase był przewidywalny – mruknął ponuro pan Sock. – Pamiętacie, jak swojego konia zrobił rajcą miejskim?
– Ale musi pan przyznać, że nie był to zły rajca. W porównaniu z niektórymi innymi.
– Jak sobie przypominam, innymi byli w tym okresie wazon z kwiatami, kopczyk piasku i trójka ludzi, którym ścięto głowy.

inni

Dodał(a): Corv

* * *

Policjanci tradycyjnie wierzą, że potrafią rozpoznać każdą substancję, wąchając ją i ostrożnie kosztując. W straży zaprzestano tej praktyki, kiedy funkcjonariusz Flint wsadził palec do czarnorynkowej partii chlorku amonu zmieszanego z radem, oblizał, powiedział: „Tak, to stanowczo slab wurble wurble szlup”, po czym musiał spędzić trzy dni przywiązany do łóżka, dopóki pająki sobie nie poszły.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 [ 3 ] 4