A obok stały „Choroby owiec”, z mnóstwem uwag dopisanych przez babcię. Babcia Dokuczliwa była ekspertem od owiec, chociaż nazywała je „torbami na kości, oczy i zęby szukające coraz to nowego sposobu, żeby wyciągnąć kopyta”.
(...)zawsze powtarzała, że najlepszym lekarstwem dla owcy czy człowieka jest wystarczająca porcja terpentyny, dobre przekleństwo i kopniak. Z książki sterczały kawałki papieru z własnymi przepisami babci na rozmaite owcze dolegliwości. W przygotowaniu większości z nich zasadniczą rolę odgrywała terpentyna, ale przekleństwa też się zdarzały.

Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

Większość miejscowych chłopców, dorastając, imała się tych samych zajęć, które wykonywali ich ojcowie, albo prac, których jakiś inny ojciec z wioski mógł ich nauczyć, jeśli do niego wystarczająco często zachodzili. Po dziewczętach spodziewano się, że dorosną, by zostać czyjąś żoną. Oczekiwano również, że będą umiały czytać i pisać, co uznawano za zbyt delikatne zajęcia dla chłopców.
Choć trzeba przyznać, że wszyscy zdawali sobie jakoś sprawę, iż jest kilka rzeczy, jakie nawet chłopcy powinni wiedzieć, chociażby po to, by nie marnować potem czasu na zadawanie zbędnych pytań w rodzaju: „Co jest po drugiej stronie gór?” albo, „Jak to się dzieje, że deszcz spada z nieba?”.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

[wędrowni nauczyciele] Wiedli trudne życie, żywiąc się tym, co zarobili od słuchaczy swych lekcji. Jeśli nikt nie słuchał, zadowalali się pieczonymi jeżami. Sypiali pod gwiazdami, które nauczyciele matematyki liczyli, nauczyciele astronomii mierzyli, a nauczyciele literatury nazywali.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

– No cóż, można powiedzieć, że żaba siedząca na kapeluszu stanowi pewną wskazówkę – przyznała Akwila.
– Tak naprawdę jestem ropuchem – odezwało się stworzenie spośród papierowych kwiatów.
– Jak na ropucha jesteś strasznie żółty.
– Ostatnio nie najlepiej się czuję – powiedział ropuch.
– I mówisz – dodała Akwila.
– Na to masz tylko moje słowo – oznajmił ropuch i zniknął w papierowym gąszczu. – Nic nie zdołasz mi udowodnić.

Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

Jeśli się nad tym lepiej zastanowić, baśnie nigdy na nic nie przedstawiały dowodów.
Występował w nich przystojny książę… czy naprawdę był taki? A może po prostu ludzie nazywali go przystojnym, bo był księciem? Dziewczyna była piękna jak poranek… no dobrze, ale który poranek? Kiedy leje deszcz, trudno nawet wyjrzeć przez okno, by się o tym przekonać! Opowieści nie chciały, byś myślała – chciały, byś wierzyła w to, co ci opowiadają…

Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

Zawsze słuchali, gdy babcia mówiła. Mów za tych, którzy nie mają głosu, powtarzała zawsze.

Obolała, Babcia

Dodał(a): niebezpiecznyGroszek

* * *

Wentworth robił się lepki od wszystkiego. Wykąpany i wytarty, zostawiony na pięć minut na środku czystej podłogi Wentworth zaczynał się lepić. Ta lepkość jakby znikąd nie napływała. Po prostu taki się stawał. Ale łatwo było się nim opiekować, jeśli tylko nie pozwalało się mu zjadać żab.

Obolały, Wentworth

Dodał(a): niebezpiecznyGroszek

* * *

[ 1 ] 2