- Pakudnie to wygląda, tam, na dole - poinformował obojętnym tonem. - Kto to był?
- Czy on... - Rincewind przełknął ślinę. - Czy on miał... no wiesz... macki i takie różne?
- Nie - odparł Cohen. - Zupełnie normalne części. Oczywiście porozrzucane nieco.

Rincewind, Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Fru

* * *

Szczerze mówiąc żaden statek nie wypływał w stronę Imperium Agatejskiego, ale był to problem czysto akademicki. Dwukwiat bowiem po prostu odliczał sztuki złota na wyciągniętą dłoń dowódcy pierwszego w miarę czystego statku tak długo, dopóki wilk morski nie dostrzegł konieczności zmiany planów.

Narrator

Dodał(a): Fru

* * *

- Widziałeś Cohena i Bethan?
- Poszli chyba wziąc ślub. - odparł Rincewind. - Bethan mówiła, że teraz albo nigdy.
- Kiedy się z nimi spotkasz, daj im to. - Turysta wręczył mu sakwę. - Wiem, jakie to koszty, kiedy pierwszy raz trzeba wyposażyc dom.
Dwukwiat nigdy do końca nie pojął zawiłości kursów wymiany. Ten worek mógł bez trudu wyposażyc Cohena w niewielkie królestwo.
- Przekażę im przy pierwszej okazji. - obiecał Rincewind i ku własnemu zaskoczeniu uświadomił sobie, że istotnie ma ten zamiar.

Dwukwiat, Rincewind

Dodał(a): Fru

* * *

- Mii jii zii wiit - zabrzmiał głos przy prawej stopie maga.
Rincewind spojrzał w dół. Skrzat, który przedstawił się jako Swi-res, podniósł głowę.
Rincewind miał talent do języków. Skrzat powiedział właśnie "Zostało mi z wczoraj trochę koktajlu z traszek".
- Brzmi zachęcająco - stwierdził Rincewind. Swires szturchnął go w kostkę.
- Ten drugi większy... dobrze się czuje? - zapytał z troską.
- Cierpi na szok rzeczywistości - wyjaśnił Rincewind. - Nie masz przypadkiem czerwonej czapeczki?
- Ciio?
- Tak tylko spytałem.
- Wiem, gdzie jest jedzenie dla większych - poinformował skrzat. - I schronienie. To niedaleko.

Rincewind, Swires

Dodał(a): Kinga

* * *

- No cóż, ja pytałem samych kości tej ziemi, tak... I głęboko ukrytych głazów, i gór.
Zapadła lodowata cisza. Wszyscy spojrzeli na maga, który to powiedział. Był nim Ganmack Treehallet z Szacownych Proroków. Pokręcił się na krześle.
- I pewnie jeszcze dzwoniło - mruknął ktoś.
- Nie twierdzę przecież, że mi odpowiedziały, prawda? - powiedział Ganmack Treehallet.

Treehallet, Ganmack

Dodał(a): Kinga

* * *

- Myślę, że powinniśmy teraz rozważyć sprawę Rincewinda - oświadczył Trymon.
- I gwiazdy - uzupełnił Wert. - Wiesz, ludzie zaczynają coś wyczuwać.
- Owszem. Mówią, że to my powinniśmy coś zrobić - dodał Lumuel Panter z Obrządku Północy. - Co mianowicie, chciałbym wiedzieć.
- To proste - odparł Wert. - Mówią, że powinniśmy odczytać Octavo. Zawsze to powtarzają. Marne plony? Odczytajcie Octavo. Krowy padają? Odczytajcie Octavo. Zaklęcia wszystko naprawią.

Lumuel Panter, Trymon, Ymper, Jiglad Wert

Dodał(a): Kinga

* * *

- Przepraszam za spóźnienie, panowie - rzucił fałszywie, energicznie zacierając ręce. - Tyle spraw do załatwienia, tyle trzeba zorganizować... Z pewnością wiecie, jak to jest.
Magowie zerkali z ukosa. Trymon tymczasem zasiadł u szczytu stołu i zaczął z poważną miną przerzucać jakieś papiery.
- Gdzie się podział stary fotel Galdera, ten na kurzych łapach i z lwimi łapami na poręczach? - zapytał Jiglad Wert.
Fotel zniknął razem z większą częścią pozostałych, znajomych mebli. Zastąpiło je kilka niskich skórzanych krzeseł, które wyglądały na niezwykle wygodne, dopóki ktoś nie posiedział w jednym z nich przez pięć minut.
- Ach, ten... Kazałem go spalić - odparł Trymon, nie podnosząc głowy.
- Spalić? Przecież to bezcenny obiekt magiczny, oryginalny...
- Zwykły grat, obawiam się. - Trymon obdarzył go lekkim uśmiechem. - Jestem przekonany, że prawdziwi magowie nie potrzebują takich rzeczy. A teraz... czy możemy wrócić do pracy?

Trymon, Ymper, Jiglad Wert

Dodał(a): Kinga

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 [ 17 ] 18