Nie dotykać!


przycisk końca świata



Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Chatka czarownicy składała się z tylu przybudówek i szop, że trud­no było się domyślić, jak wyglądał główny budynek, a nawet czy w ogóle taki istniał. Latem otaczały ją gęste zagony czegoś, co Babcia ogólnie nazywała „Ziołami" - niezwykłych roślin, rozgałęzionych, niskich albo pnących, z dziwnymi kwiatami, jaskrawymi owocami czy nieprzyjemnie nabrzmiałymi strąkami. Tylko Babcia wiedziała, do czego mogą słu­żyć, a każdy gołąb dostatecznie głupi, żeby się na nie rzucić, wycho­dził z gąszczu chichocząc do siebie i wpadając na przeszkody. A czasa­mi nigdy się nie wynurzał.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Babcia przygryzła wargę. Nie bardzo wiedziała, jak ma się zacho­wać w stosunku do dziecka. Dzieci uważała - przy tych rzadkich oka­zjach, kiedy w ogóle o nich myślała - za coś pośredniego między ludź­mi a zwierzętami. Znała się na niemowlakach: z jednego końca trze­ba lać mleko, a drugi utrzymywać w czystości. Dorośli są jeszcze łatwiej­si, bo sami się karmią i myją. Ale pomiędzy jednymi a drugimi istniał świat, którego nie próbowała nawet zrozumieć. O ile się orientowała, należy tylko pilnować, żeby nie złapali czegoś groźnego, i mieć nadzie­ję, że wszystko się dobrze skończy.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

-Jeśli warto coś zrobić, warto też zrobić to marnie. - Babcia odwo­łała się do aforyzmów, ostatniej obrony dorosłego człowieka pod oblę­żeniem.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

-(...)Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
- Co to jest słoń?
- Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia.
Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cie­szyła się sławą znawczyni natury.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

- Jeżeli dasz komuś butelkę syropu na wiatry, może mu pomóc. Ale jeśli chcesz, żeby pomogło na pewno, musisz pozwolić, żeby ich umysł zmusił lek do działania. Po­wiedz, że to promienie księżyca rozpuszczone w winie elfów czy coś w tym rodzaju. Pomamrotaj trochę. Tak samo z klątwami.
- Klątwami?
(...)
- Mów głośno, mów pokrętnie, mów co ci ślina na język przyniesie, jeśli musisz. Ale to podziała. Następnego dnia, kiedy uderzą się w pa­lec albo spadną z drabiny, albo pies im zdechnie, wtedy sobie o tobie przypomną. Następnym razem będą się zachowywać lepiej.
(...)
- Kiedyś uratowałam człowiekowi życie - powiedziała Babcia. - Specjalne lekarstwo, dwa razy dziennie. Przegotowana woda z odro­biną jagodowego soku. Oświadczyłam mu, że kupiłam je od krasnoludów. To najważniejszy element leczenia. Większość ludzi wyjdzie z większości chorób, jeśli się do tego przyłożą. Ty musisz ich tylko do tego zachęcić.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): Corv

* * *

Ponieważ orzeł nie polował, a zwyczajnie rozkoszował się promieniami słońca na skrzydłach, ziemia w dole była dla niego tylko nieistotnym zbioro­wiskiem plam. Ale powietrze... Powietrze było złożonym, zmiennym, trójwymiarowym... czymś, układem splecionych spiral i krzywych cią­gnących się po horyzont, serpentynami prądów wokół kolumn ter­micznych.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

1 [ 2 ] 3 4 5 6 7 8