(...)Aktywność, ruchliwość, ożywienie... wszystkie te słowa zupełnie się nie nadawały do opisu reakcji laski.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

- Niech to licho... - zwróciła się do świata jako całości. - Nie wiem, jak oni to robią. Jak znam magów, to niezbędna jest jakaś ceremonia... Zawsze wszystko komplikują.
- O co chodzi?
Babcia nie zwracała na nią uwagi. Sięgnęła w ciemny kąt za szafą.
- Pewnie należy wsadzić jedną nogę do wiadra zimnej owsianki, założyć jedną rękawiczkę i inne takie głupoty - mówiła dalej. - Nie chcę tego robić, ale Oni nie dają mi wyboru.
- O czym ty mówisz. Babciu?
Stara czarownica wyjęła z mroku laskę i machnęła nią w kierun­ku Esk.
- Masz. Jest twoja. Weź ją. Mam tylko nadzieję, że podjęłam wła­ściwą decyzję.
W rzeczywistości prezentacja laski studentowi magii jest ceremo­nią niezwykle uroczystą. Zwłaszcza jeśli chodzi o laskę odziedziczoną po starszym magu. Zgodnie z pradawnym obyczajem odbywa się to w ramach długiego, przerażającego rytuału, z maskami, kapturami, mieczami i straszliwymi klątwami dotyczącymi wyrywania języków, roz­szarpywania wnętrzności przez dzikie ptaki, rozsypywania popiołów na osiem wiatrów i tak dalej. Po kilku godzinach takich zabiegów uczeń może być przyjęty do bractwa Mądrych i Oświeconych.
Zostaje też wygłoszone długie przemówienie. Czystym przypad­kiem Babcia w kilku słowach ujęła jego istotę.

Weatherwax, Esmeralda 'Babcia', Kowal, Eskarina

Dodał(a): Corv

* * *

Esk poruszała się zatem przez targ niczym piroman przez stodołę z sianem albo jak neutron odbijający się we wnętrzu reaktora.

Kowal, Eskarina

Dodał(a): Corv

* * *

Właściciel „Sekretu Kwartetu" uważał się za człowieka światowego. I miał rację, był bowiem za głupi, żeby być naprawdę okrutny, za leni­wy, żeby być chytry, a chociaż jego ciało napodróżowało się sporo, umysł nigdy nie przekroczył granic własnej głowy.

Skiller

Dodał(a): Corv

* * *

Choć­by nie wiem jak ostrożne prowadziła eksperymenty, ogniowe zaklęcia jakoś jej nie wychodziły. Albo w ogóle nie działały, albo działały aż za dobrze. Drzewa wokół chatki ledwie się trzymały, pełne dziur po ogni­stych kulach. Gdyby z magią jej się nie udało, mawiała Babcia, zawsze znajdzie pracę jako budowniczy wychodków i wiertacz studni.

Kowal, Eskarina

Dodał(a): Corv

* * *

Szczerze mówiąc, chciałabym skorzystać z wygódki - wyznała Esk. Mężczyzna rozdziawił usta.
- To przecież barka, taknie?
- Tak.
- To znaczy, że jest tylko rzeka. - Poklepał ją po ręku. - Nie martw się, jest do tego przyzwyczajona.

Kowal, Eskarina

Dodał(a): Corv

* * *

Nieprzyjaciół szczepu Zoonów najbardziej irytowała nie tyle ich uczciwość - irytująco absolutna - co ich totalna bezpośredniość. Zoonowie nigdy nie słyszeli o eufemizmach i nie wiedzieliby, co z nimi począć, gdyby na nie trafili. Z pewnością nazwaliby je „miłym sposo­bem powiedzenia czegoś brzydkiego".

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 [ 3 ] 4 5 6 7 8