(...) Dziewięcdziesiąt dziewięc czół zmarszczyło się w wysiłko ustalenia, czy przybysze należą do kategorii A, ludzi, których należy się bac, czy kategorii B, ludzi, którzy powinni się bac.

Narrator

Dodał(a): fru

* * *

Brawura nie była cechą zwiększającą szansę przeżycia pod Załatanym Bębnem.

Narrator

Dodał(a): fru

* * *

Mieszkańcy Morpork byli dośc kosmopolityczni, jednak przejawiali swobodny, rzeczowy stosunek do ras nie ludzkich, mianowicie tłukli je cegłą po głowie i wrzucali do rzeki. Nie dotyczyło to trollów, ma się rozumiec. Trudno jest żywic rasowe uprzedzenia wobec istot mających siedem stóp wzrostu i potrafiących przegryzac mury. W każdym razie trudno je żywic długo. Ale istoty wzrostu trzech stóp były wręcz stworzone do dyskryminacji.

Narrator

Dodał(a): fru

* * *

– To musi być ze sto srebrnych dolarów! – jęknął Boggis i machnął sakiewką. – Przecież to nie moja skala! Nie moja klasa! Nie dam sobie rady z takimi pieniędzmi. Żeby tyle kraść, trzeba być w Gildii Prawników albo co.

Boggis, Josiah Herbert Flanelostopy

Dodał(a): fru

* * *

Raz jeszcze spojrzał do kufla. Był pusty: przerażający widok.

Narrator

Dodał(a): fru

* * *

Przeznaczenie myli sie w połowie przypadków.

Hwel

Dodał(a): fru

* * *

Przeznaczenie bywało zabawne, nie mozna było mu ufac. Kiedy człowiek... krasnolud... myślał już, ż je dopadł, okazywało się czymś innym: zbiegiem okoliczności albo wyrokiem opatrzności... Można było zaryglowac przed nim drzwi, a ono stało za plecami. Kiedy już było przybite, odchodziło z młotkiem.

Narrator

Dodał(a): fru

* * *

1 2 3 4 5 [ 6 ] 7 8 9