Ale jednak są to nieudacznicy pełni potencjalnych możliwości. Niech inne stowarzyszenia biorą wykształconych, sprawnych, ambitnych i pewnych siebie. On przyjmie tych żałosnych, pełnych żółci i złości, którzy wiedzą, że na pewno osiągnęliby sukces, gdyby tylko dać im szansę. Przyjmie tych, u których zalew jadu i złośliwości tamowały tylko cienkie mury niezdarności i lekkiej paranoi.I głupoty. Wszyscy złożyli przysięgę, myślał, ale ani jeden nie spytał, co to takiego „figgin".
Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
- On ma rację — poparł kolegę brat Tynkarz. - On jest na ogół świniopasem, gajowym albo kimś takim. To dlatego że jest w tym, no... W kognito. Muszą udawać, rozumiecie, że są niskiego pochodzenia.- Niskie pochodzenie to nic takiego - oświadczył bardzo mały brat. Wyglądał, jakby składał się tylko z chodzącej czarnej szaty z nieświeżym oddechem. — Mam tego mnóstwo. W naszej rodzinie pasanie świń uważaliśmy za elegancką robotę.
- Przecież w waszej rodzinie nie płynie królewska krew, bracie Szambowniku - odparł brat Tynkarz.
- Ale by mogła - mruknął posępnie brat Szambownik.
Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
Najwyższy Wielki Mistrz słuchał tego z lekkim zawrotem głowy. Czuł się jak ktoś, kto wprawdzie słyszał, że istnieją lawiny, ale kiedy upuścił śnieżkę na szczycie góry, nawet nie pomyślał, że może doprowadzić do tak wstrząsających rezultatów.Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
W Spisie słów, od których oczy szczypią „figgin" definiowany jest jako małe chrupiące ciastko z rodzynkami. Słownik byłby wręcz bezcenny dla Najwyższego Wielkiego Mistrza, kiedy ten wymyślał przysięgę Bractwa, ponieważ znalazłby w nim także „welchet" (rodzaj kamizelki noszonej przez niektórych zegarmistrzów), „gaskin" (płochliwy, szarobrązowy ptak z rodziny kaczek) i „moule" (gra sprawnościowo-zręcznościowa przy użyciu żółwi).Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
- Chodzi no... o magów - dodał brat Palcy. - Pewnieście tego nie wiedzieli, kiedyście siedzieli u tych szacownych pustynników w górach. Ale tutaj, kiedy magowie przyłapią kogoś na takich zabawach, spadają na niego niczym tona cegłówek.- Nazywają to demarkacją - wyjaśnił brat Tynkarz. - Niby że wy nie plączecie mistycznych, złożonych jakim tam przyczynowości, a oni nie kładą tynków.
Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
Prawdę mówiąc, nie znoszę ich. Może po prostu dobrali się do łatwych zysków i nie chcą, żeby reszta się dowiedziała. Bo jak się dobrze zastanowić, to przecież [magowie] tylko machają rękami i coś wołają.Bracia zastanowili się dobrze. Rzeczywiście, brzmiało to rozsądnie. Gdyby to oni dobrali się do łatwych zysków, na pewno by nie chcieli się z nikim dzielić.
Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
Zogniskujmy obraz na młodym człowieku, zmierzającym do miasta z całą otwartością, szczerością i niewinnością góry lodowej, dryfującej po ruchliwym torze żeglugowym.Ten młody człowiek nazywany jest Marchewą. Nie z powodu włosów, które ojciec zawsze ścinał mu krótko dla Higieny. To z powodu jego sylwetki - szerokiej u góry, zwężającej się ku dołowi; taką sylwetkę zyskuje chłopiec dzięki zdrowemu trybowi życia, pożywnemu jedzeniu i świeżemu górskiemu powietrzu potężnymi porcjami wciąganemu do płuc. Kiedy napina mięśnie ramion, inne mięśnie muszą się najpierw odsunąć.
Straż! Straż! - Marchewa Żelaznywładsson
dodał(a): Corv






