ChÅ‚opiec ów niesie też miecz wrÄ™czony mu w tajemniczych okoÂlicznoÅ›ciach. Bardzo tajemniczych okolicznoÅ›ciach. Aż dziw zatem, że jest w tym mieczu coÅ› nieoczekiwanego: nie jest magiczny. Nie ma imienia. Kiedy siÄ™ nim macha, czÅ‚owieka nie wypeÅ‚nia poczuÂcie mocy, tylko wyrastajÄ… mu bÄ…ble na dÅ‚oniach. Można by uwieÂrzyć, że miecz ten byÅ‚ używany tak czÄ™sto, aż zatraciÅ‚ inne swe ceÂchy i staÅ‚ siÄ™ kwintesencjÄ… miecza: dÅ‚ugim kawaÅ‚kiem metalu z barÂdzo ostrymi krawÄ™dziami. I nie ma wypisanego na klindze przeznaÂczenia.Jest wÅ‚aÅ›ciwie unikatem.
Straż! Straż! - Marchewa Żelaznywładsson
dodał(a): Corv
Cały świat wyginał się jakoś i skręcał jak nierówne szkło, a wracał do zwykłej postaci tylko wtedy, kiedy oglądało się go przez dno butelki.Straż! Straż! - Samuel Vimes
dodał(a): Corv
Nie tylko Å›wieże górskie powietrze daÅ‚o Marchewie jego potężnÄ… budowÄ™. PomogÅ‚o też dorastanie w kopalni zÅ‚ota krasnoludów i praca po dwanaÅ›cie godzin na dobÄ™ przy wyciÄ…ganiu wózków na powierzchniÄ™.TrochÄ™ siÄ™ garbiÅ‚. To z kolei byÅ‚o skutkiem dorastania w kopalÂni zÅ‚ota krasnoludów, które uważaÅ‚y, że pięć stóp to odpowiednia wyÂsokość dla sklepienia.
Straż! Straż! - Marchewa Żelaznywładsson
dodał(a): Corv
Marchewa przyjÄ…Å‚ wieÅ›ci spokojnie, głównie dlatego że prawie nic nie zrozumiaÅ‚. Poza tym, o ile wiedziaÅ‚, dzieci znajduje siÄ™ raczkujÄ…ce przy szlaku, to normalna metoda przychodzenia na Å›wiat. Krasnoluda uznaje siÄ™ za zbyt mÅ‚odego, by mu tÅ‚umaczyć techniczÂne elementy caÅ‚ego procesu, dopóki nie osiÄ…gnie dojrzaÅ‚oÅ›ci. Tzn. do okoÅ‚o 55 roku życia.Straż! Straż! - Marchewa Å»elaznywÅ‚adsson
dodał(a): Corv
- Ale wiesz, że ja i... Znasz BlaszkÄ™ SkaÅ‚okruszównÄ™? Jest Å›liczna, tato, a brodÄ™ ma tak miÄ™kkÄ… jak... jak... jak coÅ› bardzo miÄ™kkiego. Lubimy siÄ™ i...- Tak - odparÅ‚ chÅ‚odno krasnolud. - Wiem. Jej ojciec ze mnÄ… rozmawiaÅ‚. A jej matka z twojÄ… matkÄ…, a potem ona rozmawiaÅ‚a ze mnÄ…. DÅ‚ugo rozmawiaÅ‚a. Nie o to chodzi, że ciÄ™ nie lubiÄ…; jesteÅ› porzÄ…dÂnym chÅ‚opcem i dobrym robotnikiem. ByÅ‚by z ciebie Å›wietny zięć. A nawet czterech dobrych ziÄ™ciów. W tym problem. ZresztÄ… ona ma dopiero sześćdziesiÄ…tkÄ™. To nie uchodzi. Nie wypada.
Straż! Straż! - inni, Marchewa Żelaznywładsson
dodał(a): Corv
[Przybrany ojciec Marchewy] OmówiÅ‚ tÄ™ sprawÄ™ z Varneshim. PorzÄ…dny chÅ‚op z tego Varneshiego. Naturalnie, znaÅ‚ jego ojca. I dziadka też, jeÅ›li dobrze paÂmiÄ™taÅ‚. Ludzie jakoÅ› nie wytrzymywali zbyt dÅ‚ugo, pewnie z wysiÅ‚ku pompowania krwi na takÄ… wysokość.Straż! Straż! - inni
dodał(a): Corv
[o Marchewie]- Dobry z niego chłopak, nikt nie zaprzeczy - zapewnił król. -Szczery charakter. Uczciwy. Nie błyskotliwy może, ale kiedy mu się powie, że ma coś zrobić, nie spocznie, dopóki nie skończy. Posłuszny.
- Mógłbyś mu odrąbać nogi - zaproponował Varneshi.
- Nie z nogami spodziewam się kłopotów - odparł posępnie król.
- Aha. No tak. W takim razie mógłbyś...
- Nie.
Straż! Straż! - inni, Marchewa Żelaznywładsson
dodał(a): Corv






