Eryk

Tytuł orginalny: (Faust) Eric, rok wydania: 1990

Autor: Terry Pratchett

Numer książki w cyklu Świat Dysku: 9

Krótko o książce:

Po awanturze z czarodzicielstwem Rincewind wraca z piekielnych wymiarów.. Przywołuje go małoletni demonolog Eryk, jak się okaże z przypadku dyskowy odpowiednik fausta.. A w tle piękne kobiety, wojny, bogowie, demony...

Oceń książkę:

Polecamy w księgarni internetowej selkar.pl:

Cytaty z książki

– Stwórca rozejrzał się z roztargnieniem. – Nie widziałeś tu gdzieś mojej księgi? Kiedy zaczynałem, zdawało mi się, że trzymam ją w ręku. – Westchnął. – Następnym razem zgubię własną głowę. Kiedyś zrobiłem cały świat i całkiem zapomniałem o finglach. Ani jednego łobuza. Nie mogłem ich dostać na czas i pomyślałem, że wrócę, jak tylko będą na składzie. Wyobraź sobie , ze całkiem mi to wyleciało z pamięci. Oczywiście, nikt niczego nie zauważył, bo przecież oni tam wyewoluowali i nie mieli pojęcia, że powinny być jakieś fingle. Jednak wyraźnie budziło to w nich głębokie psychiczne niepokoje. Gdzieś w głębi duszy wiedzieli, że czegoś im brakuje. Mniej więcej.

inni

Dodał(a): Corv

* * *

Kotara odsunęła się z szelestem.

Za nią siedziała kobieta: pulchna, przystojna, choć o nieco wyblakłej urodzie, w czarnej sukni i ze śladami wąsika nad górną wargą. Za nią chowało się kilkoro dzieci w różnych rozmiarach. Rincewind naliczył ich przynajmniej siedmioro.

- Kto to? - zainteresował się Eryk.

- Ehem - odpowiedział Rincewind. - Myślę, że to chyba Eleonora Tsortiańska.

- Nie żartuj - szepnął chłopiec. - Wygląda jak moja mama. Eleonora była dużo młodsza i bardziej...

Głos go zawiódł. Wykonał rękami kilka falistych ruchów, sugerujących kształt kobiety, która zapewne nie potrafiłaby utrzymać równowagi.

Rincewind starał się nie patrzeć na sierżanta.

- Owszem - zgodził się, czerwieniejąc trochę - Widzisz, tego... Hm... Masz absolutną rację, ale hm, oblężenie trwało bardzo długo, prawda, więc przy tym i owym...

- Nie wiem, co to ma do rzeczy - stwierdził surowo Eryk. - Klasyka nic nie wspomina o dzieciach. Piszą, że przez cały czas snuła się po wieżach Tsortu i rozpaczała po utraconej miłości.

- No cóż, przypuszczam, że trochę rozpaczała - zgodził się Rincewind. - Tyle, że nie można rozpaczać bez przerwy, a na tych wieżach było pewnie dość chłodno.

- Od snucia się można się ciężko pochorować - kiwnął głową sierżant. 

Lavaeolus z namysłem przyglądał się kobiecie. Wreszcie podszedł i skłonił się.

- Przypuszczam, że wiesz po co przybyliśmy, pani.

- Jeśli dotkniecie moich dzieci, zacznę krzyczeć - oznajmiła zimno Eleonora.

Po raz kolejny Lavaeolus wykazał, że obok znanych umiejętności taktycznych cechowała go wyraźna niechęć do marnowania przemowy, którą ułożył sobie w głowie.

- Piękna panno - zaczął - Pokonaliśmy wiele niebezpieczeństw, by Cię uratować i oddać w ramiona ukochanego... - Głos mu się załamał - Hm... ukochanej rodziny. Tego... Wszystko to poszło całkiem nie tak jak powinno, prawda?

- Nic nie poradzę - odrzekła Elenora. - Oblężenie trwało strasznie długo, król Mauzoleum był bardzo miły, a Efebie i tak nigdy mi się nie podobało.

Rincewind

Dodał(a): niebezpiecznyGroszek

* * *

Wśród talentów Rincewinda najbardziej znanym była jego umiejętność ucieczki, którą przez lata doprowadził do poziomu czystej nauki. Nieważne, przed czym czy dokąd się ucieka, dopóki się ucieka. Jedynie ucieczka ma znaczenie. Uciekam, więc jestem. A raczej: uciekam, wiec przy odrobinie szczęścia nadal będę.

Rincewind, Thursley, Eryk, Elenora Tsortiańska, Lavaeolus

Dodał(a): niebezpiecznyGroszek

* * *

zobacz więcej...