Czarodzicielstwo- okladka


świat dysku

Pogodynka


Czarodzicielstwo

Tytuł orginalny: Sourcery, rok wydania: 1988

Autor: Terry Pratchett

Numer książki w cyklu Świat Dysku: 5

Krótko o książce:

Po latach na świecie dysku znów pojawia się Czarodziciel. Dysk przed zagładą pomimo braku najmniejszej ochoty na zostanie bohaterem, musi uratować Rincewind, dysponując głównie połówką cegły w starej skarpecie i pomocą córki Cohena Barbarzyńcy marzącej o karierze fryzjerki. Jedna z najlepszych książek całej serii.
Piąta książka z serii o Świecie Dysku i kontynuacja przygód Rincewinda.

Oceń książkę:

Cytaty z książki

Bagaż przyczaił się pod stołem i mag był mu za to wdzięczny. Zwykle w lo­kalach przynosił wstyd, gdyż przysuwał się do pijących i zmuszał ich, żeby karmili go chrupkami.

Bagaż

Dodał(a): Corv

* * *

W wielowymiarowych światach multiversum jest faktem po­wszechnie znanym i uznanym, że duża część naprawdę wielkich odkryć zawdzięcza swe istnienie jednej krótkiej chwili natchnie­nia. Oczywiście, poprzedzają ciężka praca, ale tym, co domyka teo­rię, jest widok - powiedzmy - spadającego jabłka, parującego garn­ka czy wody przelewającej się przez brzeg wanny. Coś zaskakuje w głowie obserwatora i wszystko układa się po kolei. Kształt łańcu­chów DNA, jak głosi popularna opowieść, zawdzięcza swe odkrycie przypadkowemu widokowi spiralnych schodów w chwili, gdy umysł naukowca znajdował się we właściwej temperaturze receptywnej. Gdyby uczony skorzystał z windy, cała nauka genetyki mogłaby dziś wyglądać całkiem inaczej (Chociaż byłaby może szybsza. I przeznaczona do transportu najwyżej ośmiu osób.).

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Wszyscy znali bibliotekarza, tak samo dokładnie, acz niezbyt pre­cyzyjnie, jak zna się ściany, podłogi i wszelkie inne nieistotne, ale ko­nieczne dekoracje sceny życia. Jeśli w ogóle go pamiętali, to jak wzdy­cha delikatnie za plecami, jak siedzi pod biurkiem i naprawia książ­ki albo jak sunie na czworakach między regałami w poszukiwaniu ukrytych palaczy. Każdy mag dostatecznie nierozsądny, by zaryzyko­wać ukradkowego skręta, orientował się dopiero wtedy, gdy miękka skórzasta dłoń wyciągała mu się zza ramienia i odbierała zakazany obiekt. Bibliotekarz nigdy się nie gniewał; po prostu wyglądał na bar­dzo urażonego i zasmuconego tą sprawą, a potem zjadał papierosa.

Bibliotekarz

Dodał(a): Corv

* * *

zobacz więcej...