
Leonard z Quirmu, Grupa z Wykrokiem czy Bengo Macarona to przypadki wręcz oczywiste. Jednak niektóre z postaci są na tyle nierealne, surrealistyczne wręcz, że odnaleźć ich rzeczywiste odpowiedniki, inspiracje z których czerpał Terry, wydaje się być zadaniem bardzo trudnym. Opowiem wam dziś o jednym takim przypadku.
Do niedawna myślałem, że Kaczkoman – honorowy członek Gildii Żebraków, uważany powszechnie za inteligenta i… hmm… osobę przedstawiającą specyficzny pogląd na rzeczywistość (jak można nosić kaczkę na głowie i nie zdawać sobie z tego sprawy?!) to absurd w czystej postaci i charakter, którego istnienia w Świecie Kuli ciężko byłoby się doszukiwać. Są jednak na świecie rzeczy, które nawet filozofom się nie śniły.
Do baru wchodzi facet z kaczką na głowie.
Powiecie, że to początek dowcipu, który idealnie nadaje się do opowiedzenia przy piwie. Jak się jednak okazuje w mieście Romsey w hrabstwie Hampshire jest to codzienność. Wayne O’Donnell i jego kaczka Borys to niezwykła para, która spokojnie mogła by być brana za pierwowzór Kaczkomana. Ale po kolei.
Dzieciaki mają to do siebie, że marzą o swoim zwierzątku, które mogły by tulić i głaskać, opiekować się i po początkowym okresie fascynacji zrzucić odpowiedzialność na rodziców. Inaczej jednak jest w przypadku naszego bohatera.

Zapytany o to dlaczego zamiast jakiegoś konwencjonalnego zwierzaka, Wayne zdecydował się na kaczkę odpowiada pytaniem: „A dlaczego ludzie mają psy?”. Jak obserwuje właściciel niezwykłego kaczora: „To psy nie mogą rozpracować co to za dziwne zwierzę mi towarzyszy. Borys się tym w ogóle nie przejmuje. Tak naprawdę nie wie, że jest kaczką.”
Film z Wakacji Borysa
źródło
Zobacz powiązane książki: Muzyka duszy, Wiedźmikołaj
Autor: Marek Sobczak


