- Nie, chodzi mi o... o to, czym są bogowie... w jaki sposób powstali... takie sprawy - wyjaśnił Brutha, usiłując opanować styl konwersacji barmana.
- Bogowie nie lubią takich spraw. Zdarzają się tutaj, kiedy ktoś wypił o parę za dużo: kosmiczne spekulacje o tym, czy bogowie naprawdę istnieją. A zaraz przez dach uderza błyskawica z przyczepioną karteczką „Tak, istniejemy" i para dymiących sandałów. Zostaje. Takie sprawy odbierają cały urok rozważaniom metafizycznym.

inni, Brutha

Dodał(a): Corv

* * *

Życie na tym świecie — rzekł —jest niby pobyt w jaskini. Co możemy wiedzieć o rzeczywistości? Wszystko, co dostrzegamy z prawdziwej natury egzystencji, to, powiedzmy, zaledwie dziwaczne i zabawne cienie, rzucane na wewnętrzną ścianę przez niewidzialne, oślepiające światło prawdy absolutnej, z której możemy, ale niekoniecznie, wydedukować jakiś odbłysk prawdziwości. I jak poszukujący prawdy troglodyci, możemy tylko wznieść głosy do tego niewidzialnego i prosić w pokorze: „Dalej, zrób Kalekiego Królika... to mój ulubiony".

Didactylos

Dodał(a): Corv

* * *

- Co to było?
- Na pewno nie czaszka - skłamał Om. - Nie przejmuj się...
- Tu wszędzie leżą kości!
- No a czego się spodziewałeś? To przecież pustynia. Ludzie tu umierają. To bardzo popularne zajęcie w tej okolicy.

Om, Wielki Bóg, Brutha

Dodał(a): Corv

* * *

Brutha nigdy jeszcze nie czuł się taki samotny. W porównaniu z dzisiejszym dniem pustynia wydawała się pasmem zabaw. Zeszłej nocy… Zeszłej nocy, kiedy rozmawiał z Lu-Tze, wszystko było tak oczywiste. Zeszłej nocy miał ochotę zmierzyć się z Vorbisem natychmiast. Zeszłej nocy sądził, że istnieje szansa. Wszystko było możliwe zeszłej nocy. Na tym właśnie polega kłopot z zeszłymi nocami: zawsze po nich następują dzisiejsze ranki.

Brutha

Dodał(a): Uuu!

* * *

1 2 [ 3 ]