Nazywają ją Kredą. Zbocza wzgórz zielenią się pod gorącym letnim słońcem. Widoczne z tego miejsca, poruszające się stada owiec dryfują nad krótką murawą jak obłoki na zielonym niebie. Tu i tam owczarki pędzą po trawie jak komety.
Dodał(a): niebezpiecznyGroszek
* * *
Przeczytała ten słownik od początku do końca. Nikt jej nie powiedział, że to nie jest właściwa metoda.
Dodał(a): niebezpiecznyGroszek
* * *
Wcale nie jestem przestraszona, myślała. Powinnam się przestraszyć, ale jestem zwyczajnie zła. Znaczy, czuję ten strach w sobie jak rozżarzoną do czerwoności kulę, ale złość nie daje mu się wyrwać.
Dodał(a): niebezpiecznyGroszek
* * *
Oto Tiffany wracająca do domu. Zacznijmy od butów. Są duże i ciężkie, często reperowane przez ojca; przed nią należały do rozmaitych sióstr i teraz, by utrzymać je na nogach musi nosić kilka par grubych skarpet. I są wielkie. Tiffany wydaje się czasem, że ona sama jest zaledwie systemem przemieszczania butów.
Dodał(a): niebezpiecznyGroszek
* * *
Babcia używała dawnych słów i wygłaszała różne bardzo stare powiedzonka. Na przyklad nizin wcale nie nazywała Kredą, ale halami. W górze na hali wiatr śniegiem wali, myślała Tiffany i ta ugrzęzła jej w umyśle.
Dodał(a): niebezpiecznyGroszek
* * *
1 [ 2 ]


