Eryk

Tytuł orginalny: (Faust) Eric, rok wydania: 1990

Autor: Terry Pratchett

Numer książki w cyklu Świat Dysku: 9

Krótko o książce:

Po awanturze z czarodzicielstwem Rincewind wraca z piekielnych wymiarów.. Przywołuje go małoletni demonolog Eryk, jak się okaże z przypadku dyskowy odpowiednik fausta.. A w tle piękne kobiety, wojny, bogowie, demony...

Oceń książkę:

Polecamy w księgarni internetowej selkar.pl:

Cytaty z książki

Kotara odsunęła się z szelestem.

Za nią siedziała kobieta: pulchna, przystojna, choć o nieco wyblakłej urodzie, w czarnej sukni i ze śladami wąsika nad górną wargą. Za nią chowało się kilkoro dzieci w różnych rozmiarach. Rincewind naliczył ich przynajmniej siedmioro.

- Kto to? - zainteresował się Eryk.

- Ehem - odpowiedział Rincewind. - Myślę, że to chyba Eleonora Tsortiańska.

- Nie żartuj - szepnął chłopiec. - Wygląda jak moja mama. Eleonora była dużo młodsza i bardziej...

Głos go zawiódł. Wykonał rękami kilka falistych ruchów, sugerujących kształt kobiety, która zapewne nie potrafiłaby utrzymać równowagi.

Rincewind starał się nie patrzeć na sierżanta.

- Owszem - zgodził się, czerwieniejąc trochę - Widzisz, tego... Hm... Masz absolutną rację, ale hm, oblężenie trwało bardzo długo, prawda, więc przy tym i owym...

- Nie wiem, co to ma do rzeczy - stwierdził surowo Eryk. - Klasyka nic nie wspomina o dzieciach. Piszą, że przez cały czas snuła się po wieżach Tsortu i rozpaczała po utraconej miłości.

- No cóż, przypuszczam, że trochę rozpaczała - zgodził się Rincewind. - Tyle, że nie można rozpaczać bez przerwy, a na tych wieżach było pewnie dość chłodno.

- Od snucia się można się ciężko pochorować - kiwnął głową sierżant. 

Lavaeolus z namysłem przyglądał się kobiecie. Wreszcie podszedł i skłonił się.

- Przypuszczam, że wiesz po co przybyliśmy, pani.

- Jeśli dotkniecie moich dzieci, zacznę krzyczeć - oznajmiła zimno Eleonora.

Po raz kolejny Lavaeolus wykazał, że obok znanych umiejętności taktycznych cechowała go wyraźna niechęć do marnowania przemowy, którą ułożył sobie w głowie.

- Piękna panno - zaczął - Pokonaliśmy wiele niebezpieczeństw, by Cię uratować i oddać w ramiona ukochanego... - Głos mu się załamał - Hm... ukochanej rodziny. Tego... Wszystko to poszło całkiem nie tak jak powinno, prawda?

- Nic nie poradzę - odrzekła Elenora. - Oblężenie trwało strasznie długo, król Mauzoleum był bardzo miły, a Efebie i tak nigdy mi się nie podobało.

Rincewind

Dodał(a): niebezpiecznyGroszek

* * *

To tylko posąg, przekonywał sam siebie Rincewind. Nie jest prawdziwy. Stworzyli go z wyobraźni, to wszystko.
- Co to jakmutam jest? – spytała papuga.
- To ich bóg.
- Żartujesz?
- Nie, poważnie. To Quelcamisoatl. Pół człowiek, pół kura, pół jaguar, pół wąż, pół skorpion i pół szalony.
Papuga poruszyła dziobem, obliczając w pamięci.
- To razem w jakjejtam daje trzech morderczy maniaków.
- Tak, to się mniej więcej zgadza – przyznał posąg.
- Ale z drugiej strony – zapewnił z naciskiem Rincewind – uważam za niezwykle ważne, by ludzie mieli prawo praktykowania kultu w zgodzie z własną tradycją. A teraz chyba już pójdziemy, więc...
- Proszę nie zostawiajcie mnie tutaj! – jęknął posąg. – zabierzcie mnie ze sobą.
- Może być trudne, hm, bardzo trudne...- Rincewind cofnął się nerwowo. – Nie chodzi o mnie, rozumiesz, ale tam, skąd pochodzę, powszechne są rasowe uprzedzenia wobec trzydziestostopowych osób z kłami i szponami i naszyjnikami z czaszek na całym ciele. Obawiam się, że miałbyś problemy z adaptacją.
Papuga dziobnęła go w ucho.
- Głos dobiega zza posągu, ty durny jakmutam – zaskrzeczała.

Śmierć, Astfgl

Dodał(a): Corv

* * *

Astfgl rozejrzał się wśród wirujących obłoków gazowych. Przynajmniej trafił we właściwe miejsce. Koniec wszechświata był wydarzeniem, którego nie można przypadkiem ominąć (...)
- Jest tu kto? - zapytał.
TAK.
Głos zabrzmiał tuż przy jego uchu. Nawet władcom demonów zdarzają się lodowate dreszcze.
- Ale oprócz ciebie – dodał szybko. – Widziałeś kogoś?
TAK.
- Kogo?
WSZYSTKICH.

Rincewind, Thursley, Eryk, Elenora Tsortiańska, Lavaeolus

Dodał(a): Corv

* * *

zobacz więcej...