Nie dotykać!


przycisk końca świata

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: fan klub

Świat Dysku w świecie elektronicznej rozrywki

2011-05-15 18:28:29

W ostatnim czasie głośno o rewolucyjnym projekcie polskich programistów – grze
Wiedźmin 2. Nikomu, kto choć trochę interesuje się fantasy nie trzeba przedstawiać pierwowzoru postaci głównego bohatera, stworzonej przez Andrzeja Sapkowskiego, w najbardziej znanej i cenionej przez czytelników serii przygód wiedźmina Geralta i jego drużyny. To jeden z bardziej znanych przykładów, ale i inni wydawcy stawali się źródłem inspiracji do rozmaitych gier, w których gracz może wcielić się w postacie znane z jego ulubionych lektur.
Co jednak z Sir Terrym Ptatchettem? Ilu z was nie chciałoby się wcielić w rolę ulubionego maga z Niewidocznego Uniwersytetu, jednej z czarownic czy choćby Śmierci. Okazuje się, że dzięki technice komputerowej jest to po części możliwe. Terry Pratchett i jego płaski Świat Dysku stały się inspiracją kilku gier komputerowych.

Wszystko zaczęło się w 1986 roku. Komputery zaczynały wtedy raczkować, więc każda gra była objawieniem. Nie inaczej stało się z inspirowaną Pratchettowym „Kolorem Magii” i grą pod takim samym tytułem.
Spectrum
W trzy lata po premierze papierowego pierwowzoru, pojawiła się gra wprost z mało znanej w tamtym okresie (później też nie stała się sławna bo działała zaledwie trzy lata) stajni firmy programistycznej Piranha. Ze względu na kiepskie możliwości obliczeniowe platformy ZX Sperctrum, gra była praktycznie w całości tekstowa. Śladowe ilości grafiki rysowane w kilku podstawowych kolorach były jedynie dodatkiem, w polegającej na podejmowaniu przez gracza decyzji i rozwiązywaniu zagadek grze. W tej produkcji głównym bohaterem (podobnie jak w książkowym pierwowzorze)jest najszybszy mag na świecie dysku – Rincewind. Podczas tekstowej podróży po Ankh–Morpork gracz spotyka takie sławy jak Bagaż, Dwukwiat czy choćby sławny Śmierć.

Kiepski start pierwszej pratchetowej gry komputerowej nie zniechęcił jednak kolejnych wydawców. Czas mijał, technika rozwijała się i nadszedł czas DOSa. A z nim stanowcza poprawa wydajności komputerów. Na arenę wkracza firma Perfect 10 Productions, która od tej pory przejęła pieczę nad Pratchettowymi produkcjami. W 1995 roku pojawia się gra o prostym tytule Discworld. Znów głównym bohaterem staje się mag o anty magicznych umiejętnościach Rincewind, któremu jak zwykle towarzyszy nieodłączny Bagaż. Fabuła tej pozycji opowiada historię bardzo podobną do opowiedzianej w „Straż! Straż!” z lekką domieszką „Ruchomych obrazków”, z tym, że przedstawioną z perspektywy maggusa bez magicznych umiejętności. Przed Rincewindem staje poważne zadanie. Ma uratować Ankh–Morpork przed bestią, w którą nikt nie wierzy - Smokiem. W tym celu przed czarownikiem, którego największym osiągnięciem jest to, że do tej pory nie zginął, zostaną postawione takie zadania jak: stworzenie wykrywacza smoków, zbieranie złotych przedmiotów, przemieszczanie się w L-przestrzeni, skakanie na bungee a na sam koniec samo pokonanie smoka. Gra pełna jest postaci znanych z prozy Pratchetta, a producenci zadbali by dodano jeszcze wiele filmowych smaczków (takich jak parodia najbardziej znanej sceny z Indiany Jonesa z toczącym się głazem po ciasnym tunelu). Całość humoru dopełniają genialne dialogi.
Humor to naprawdę mocna strona gry, znakomicie podnosząca grywalność. Jeśli idzie o realizację od strony graficznej jest ona na przyzwoitym poziomie. Szczegółowa dbałość o detale i animację głównych bohaterów w ręcznie malowanych tłach bardzo cieszy oko.
Discworld

Na dzisiejsze czasy rozdzielczość gry nie zachwyca (320x240 px) ale pomijając ten drobny defekt gra to jedna z ciekawszych Pratchettowych pozycji. Wymagania gry są oczywiście bardzo niskie i u każdego powinna wystartować bez problemu. Dla fanów Pratchetta propozycja obowiązkowa, a sądzę, że każdy gracz lubiący dwuwymiarowe przygodówki typu wskaż i kliknij, znajdą coś dla siebie.

Link do pobrania gry (wersja freeware)

Discworld odniósł dość spory sukces (głównie za granicą - w Polsce nie miała ta pozycja okazji się ukazać). Firma wydająca (która w międzyczasie zdążyła zmienić nazwę na Perfect Entertaiment) w 1997 roku wydaje grę Discworld II: Missing, Presumed...!?
Znów bohaterem gry staje się Rincewind (a jakże!), który przez dziwny zbieg okoliczności, jest zmuszony wyruszyć na poszukiwania... Śmierci. Śmierć postanowił zrobić sobie wakacje, przez co nikt nie może umrzeć. Brzmi znajomo? Tak jest. Gra jest oparta na fabule „Kosiarza” i doskonale ją oddaje. Sama rozgrywka została podzielona na cztery odrębne akty, podczas których napotkamy mnóstwo dość skomplikowanych zagadek. Ich rozwiązanie nie przysporzy problemów osobom, które dokładnie skupiają się na prowadzonych dialogach.
Discworld II

Podobnie jak w poprzedniczce grafika stoi na wysokim poziomie, znów pięknie malowane tła i animacje (w końcu jest też bibliotekarz). Ale co zdecydowanie jest lepsze od dwójki, to dialogi w wykonaniu (tadam!) członków grupy Monty Pythona. Rincewindowi głosu użyczył sam Eric Idle, a wśród innych postaci przeplatają się także Nigel Planer, Kate Robbins i Rob Brydon. Jest to punkt programu, który zdecydowanie stawia sequel przed częścią pierwszą.

W 1999 roku przyszła pora fascynacji Spice Girls i 3D (do tej pory trwająca w jednym z przypadków). Twórcy gier nie pozostając dłużnym wiodącym trendom, postanowili przenieść Świat Dysku, na szczęście nie do tekstów pikantnych dziewczynek, ale w trzeci wymiar. Tak powstaje Discworld Noir. Gra zaczyna się od przedstawienia... śmierci głównego bohatera o imieniu Lewton (przeczytajcie od tyłu i wzbogaćcie o jedno L, a zrozumiecie jaki z charakteru był pierwszy (i chyba ostatni) prywatny detektyw w Świecie Dysku.
Gra Discoworld Noir jest parodią klasycznych detektywistycznych filmów, osadzonych w 50 latach. Twardzi faceci, dym z cygar, urocze niewiasty (najczęściej tancerki z klubów nocnych, o nogach długich wystarczająco na nakręcenie oddzielnej sceny), zwykle w wielkich tarapatach. Nie inaczej jest w przypadku Discworld Noir. Do gabinetu Lewtona wpada urocza dziewczyna która wplątuje go w zawiłą intrygę, która doprowadza naszego bohatera aż do śmierci. A może nie? Warto przekonać się samemu, poznać mroczną stronę Ankh tonącą w strugach deszczu.
Discworld Noir

W grze klimat filmów odwzorowano idealnie, tracąc jednak lekko na Pratchettowym klimacie. SamSir Terry Pratchett udzielał się dość mocno przy tworzeniu tej gry, więc w dialogach czuć mocno jego wpływy. Pełno jest tam gier słownych i humorystycznych smaczków. Pozycja ciekawa rozbudowująca wątki znane z twórczości mistrza. Warta poznania.

Póki co na tym kończą się gry komputerowe oparte na Świecie Dysku. Warte polecenia są szczególnie Discworld II ze względu na niesamowite dialogi i Discworld Noir, za podejście do historii dyskowych na inny sposób. Może więc warto, od czasu do czasu odłożyć książkę (nie na długo oczywiście) i pozwolić się wciągnąć w świat komputerowej rozrywki.

Zobacz powiązane książki: Kolor magii, Discworld: The Trouble With Dragons, Discworld II: Missing Presumed...!?, Discworld Noir

Autor: Marek Sobczak