Zobacz w galerii:

Śmierć opowiada o Świecie Dysk...

12 days to Hogswatch...

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

O muzyce w 'Muzyce Duszy'

2007-07-17 16:17:11

Wydaje mi się, że chyba każdy czytając Muzykę duszy Terrego Pratchetta usiłował dopasować występujące tam postacie do znanych mu muzyków, czy zespołów. Takich analogi jest w tej książce cała masa – jedne bardzo oczywiste, inne bardzo trudne do odgadnięcia choćby dlatego że odnoszą się do muzyki mniej w Polsce popularnej. Dodatkową przeszkodą jest tu, co wydaje się nie do uniknięcia, tłumaczenie na język polski, które wiele ukrytych żartów zaciemnia, bo są one zwyczajnie nieprzetłumaczalne.

Muzyka duszy- okładka
Pierwsze nawiązanie można dostrzec w ogóle nie czytając książki! Jest nim bowiem sama okładka, wzorowana na płycie Bat out of Hell zespołu Meat Loaf. (swoją drogą całkiem fajna płyta, muzyka pasuje do książki – jej próbkę można zobaczyć i posłuchać tutaj).

Co do samego Meat Loaf nawiązań jest więcej – choćby porównując słynną kwestię wypowiadaną przez Śmierć:
bat out of hell - oładka


„JA PAMIĘTAM WSZYSTKO. (...) WSZYSTKIE DROBNE SZCZEGÓŁY. JAKBY TO BYŁO LEDWIE WCZORAJ” i słowa utworu Paradise by the Dashboard Light:

Well, I remember every little thing
as if it happened only yesterday.


Jednakowoż głównym bohaterem Muzyki Duszy nie jest Michael Lee Aday z Meat Loaf, ale Imp y Celyn - dyskowy Buddy Holly. Co z jednej strony jest wyjaśnione w samej książce:
- Zamyślliłem się. Moje imię... też nie jest odpowiednie do takiej muzyki.
- A co to oznacza w normalnym języku? - zainteresował się krasnolud.
- Wiecie, cała moja rodzina to y Celynowie - wyjaśnił Imp, nie zwracając uwagi na obraźliwą sugestię dotyczącą starożytnej mowy.
- To znaczy „wśród niezabudek”. To jedyne kwiatki, jakie rosną w Llamedos. Inne zwyczajnie gniją.
- Nie chciałżem tego mówić - wtrącił Klif - ale „Imp” brzmi dla mnie trochę jak elf.
- Oznacza holi. Wiecie, taką sallę, gdzie odbywają się turnieje bardów. Najllepsi dostają kwiaty. Imp y Celyn to tak jakby Holi Wśród Niezabudek, w przenośni: kwietna nagroda.
- Imp Niezabudka? Może Zabudka? Bud? - próbował Buog.
- Buddy? Jeszcze gorzej niż Klif, moim zdaniem.
- Jak Buddy, to i Holly - zaproponował Klif.
Z drugiej zaś Imp y Celyn to transliteracja wyrażenia ‘Bud of the Holly’ na język walijski. Ciekawostek wiążących Impa z Walią, jest zresztą więcej. Choćby jego sposób mówienia, co widoczne chociażby w cytacie powyżej. Mianowicie wplata on wszędzie gdzie to możliwe podwójne ‘l’ co jest typowe dla języka Celtów, z którego to właśnie wywodzi się język walijski. Co więcej jak wiadomo Imp pochodzi z Llamesod – a cała ta kraina wydaje się być satyrą Walię. Czytając jej nazwę od tyłu otrzymujemy ‘Sod em all’, co jest aluzją do fikcyjnego walijskiego miasta Llareggub ze słuchowiska radiowego Under Milk Wood Dylana Thomasa - obie nazwy czytane od tyłu można przetłumaczyć na Polski jako mniej więcej ‘pieprzyć wszystkich’;).

W książce jest też kilka odniesień do utwórów, których twórcą jest Buddy Holly. Chociażby:
- Kolejne siedemset dolarów - stwierdził, pomagając im wsiąść.
- Właśnie. A my dostajemy po dziesięć na głowę - poskarżył się Buog.
- Powiedzcie panu Dibblerowi.
Konie, stukając kopytami, pędziły w stronę bramy.
- Na pewno powiem.
- To nie ma znaczenia - wtrącił Buddy. - Czasem robi się to dla pieniędzy, a czasem żeby przedstawienie trwało.
- Ha! To będzie dzień, kiedy się na to zgodzę. Historyczny.
That'll Be the Day – to jeden z jego najsłynniejszych przebojów.

Czy też:
Zanim czar muzyki wykrokowej wypełnił jego duszę, pomyślał jeszcze: Umrę. To element muzyki. Umrę niedługo. Czuję to. Codziennie jest o krok bliżej.
To nawiazanie do utworu Every day

Everyday, it's a-gettin' closer,
Goin' faster than a roller coaster,
Love like yours will surely come my way,


I wreszcie gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości (i np. dalej upierał się, że Imp to Jim Morisson;)) znamienną jest końcowa scena opisująca śmierć muzyki. Dzień, w którym w katastrofie lotniczej zginął Buddy Holly przeszedł bowiem do historii jako Dzień, w którym umarła muzyka (The day the music die). Swoją drogą, w tej scenie Susan biegnie krzycząc: ‘- Proszę! - wołała. - Nie odchodź!’ - Not Fade Away to jedna z piosenek Holly’ego.

Wybrane utowry z Muzyki Duszy i ich odpowiedniki:

  • Nie depcz po moich nowych niebieskich butach - Carl Perkins - 'Blue Suede Shoes'
  • Dziwny jest ten Dysk – Czesław Niemen „Dziwny jest ten Świat”
  • Cień bardzo wysokiej góry – Budka suflera – „Cień wielkiej góry”
  • Daj mi tę muzykę z wy-krokiem - Leiber and Stoller's 'Rock and Roll Music'.
  • Ścieżka do raju - Led Zeppelin “Stairway to Heaven”
  • Anarchia w Ankh-Morpork – Sex Pistols “Anarchy in the UK”

W książce aluzji do znanych artystów jest oczywiście znacznie więcej. Jedne są łatwe do odgadnięcia inne trudniejsze. I tak np. każdy łatwo jest w stanie odgadnąć, że zespół &U to oczywiście U2. Natomiast to że zespół „Na pewno krasnoludy” to odpowiednik, jednej z ulubionych kapel Terrego, They Might Be Giants już takie łatwe do zgadnięcia nie jest ;). Kopalnią takich zabaw słowami jest ciągle zmieniający nazwę zespół Crasha. I tak najpierw występują jako ‘Szaleństwo’ (chodzi o żart z brytyjskiego zespołu Madness). Potem nazwali siebie ‘Ssakiem’ (aluzja do zespołu ‘Kiss’). Później, dopóki im się to nie znudziło, byli ‘Różowym Fluidem’ (‘Pink Floyd’, choć tutaj Piotr Cholewa wykazał się kreatywnością. W oryginale zespół nazywał się ‘The Surreptitious Fabric', co było dyskowym odpowiednikiem słynnego Velvet Underground), jednakowoż wcześniej przez chwilę będąc ‘Ktosiem’ (The Who), a także ‘Stojącymi skalami’ (The Rolling Stones, w angielskiej wersji nazywali się w tym miejscu The Blots, co było żartem z The Inkspots. Na Rolling Stonsów nie wpadli choć byli blisko – „toczący się kamień mchem nie porasta, jak mawia mój ojciec - rzekł Crash.”). Przez chwilę nazywali też siebie ‘Letnim Balonem’, dyskowym odpowiednikiem Led Zeppelin. Zabawną grą słów jest też ich przygoda z głuchym leopardem, który ugryzł Crasha w rękę. Po angielsku głuchy leopard brzmi mniej więcej jak Def Leppard. Swoją drogą ciąg dalszy tej historii jest okrutnym żartem z Michela Jacksona. Crash zmuszony jest nosić rękawiczkę, która osłaniała rany zadane przez leoparda, co kwituje słowami:
- Rękawiczka - oświadczył strasznym głosem Crash. - Kto słyszał o poważnym muzyku w rękawiczce?
A jak wiadomo jednym z nieodłącznych elementów image’u Michela Jacksona była noszona przez niego pojedyncza rękawiczka.

Wiele postaci z Muzyki Duszy to także odpowiedniki rzeczywistych osób z muzycznego show biznesu. I tak np. uczeń wytwórcy gitar nazywa się Gibbsson (Gibson to jedna z najsłynniejszych marek produkujących gitary). A Gortlick i Hammerjug, autorzy tekstów o złocie skierowanych do krasnoludów to dyskowy odpowiednik Rogera i Hammersteina (co ciekawe skomponowali oni muzykę do animowanej adaptacji Muzyki Duszy). Dalej troll towarzyszący Impowi przyjmuje imię ‘Klif’, co jest nawiązaniem do Cliffa Richarda. Natomiast jeden z urzędników rekrutacyjnych gildii muzyków nazywa się Satchmon Lemon – Satchmo to jednen z pseudonimów Louisa Armstronga.

Jak więc widać, co typowe dla Pratchetta, książka pod miłą w czytaniu historyjką, posiada drugie i trzecie dno. Powyższe 'muzyczne smaczki' nie wyczerpują tematu - każdy dla własnej satysfakcji może znaleźć ich jeszcze więcej.

Zobacz powiązane książki: Muzyka duszy

Autor: Corvvin