- To głupie. Co właściwie wy, magowie, macie do kobiet? Rincewind zmarszczył brwi.
- Właśnie nic nie powinniśmy mieć do kobiet. Na tym cala rzecz polega.
Dodał(a): Corv
* * *
[bagaż]- Lubi chrupki - oświadczył Rincewind. Po czym dodał: - Nie, to może za mocno powiedziane. Zjada chrupki.
Dodał(a): Corv
* * *
- Czy ty w ogóle rozumiesz, co się do ciebie mówi?
W tym temacie Rincewind czuł się pewniej.
- Nie - odparł. - Nie zawsze. Nie ostatnio. Nieczęsto.
Dodał(a): Corv
* * *
Conena nie ruszyła się.
- Ojciec zawsze mi powtarza? - wyjaśniła - że bezcelowe jest podejmowanie bezpośredniego ataku na przeciwnika silnie uzbrojonego w efektywną broń miotającą.
Rincewind, który pamiętał styl wyrażania się Cohena, spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Tak dosłownie - dodała - to mówił, żeby nie kopać się po tyłkach z jeżozwierzem.
Dodał(a): Corv
* * *
Rincewind był przerażony. Powiedziano już, że posiadał instynkt ostrzegający przed niebezpieczeństwem, spotykany zwykle tylko u niektórych małych gryzoni. Ten instynkt obijał się teraz o wnętrze czaszki, próbując uciec i gdzieś się schować.
Dodał(a): Corv
* * *
- Posiadam niezwykłą i nadzwyczajną moc - ostrzegł Rincewind.
Faktycznie, pomyślał. Całkowita niezdolność do opanowania jakiejkolwiek formy magii to rzecz u maga niezwyczajna.
Dodał(a): Corv
* * *
Rincewind westchnął. Lubił sałatę. Całe lata poszukiwał nudy, ale nigdy jej nie osiągnął. A kiedy zdawało mu się, że mają w zasięgu ręki, życie stało się nagle niemal śmiertelnie ciekawe. Wiadomość, że ktoś z własnej woli rezygnuje z perspektywy pięćdziesięciu lat nudy sprawiła, że zmiękły mu kolana. Mając przed sobą pięćdziesiąt lat, zdołałby podnieść nudę do kategorii sztuki. Nie miałyby końca rzeczy, których by nie robił.
Dodał(a): Corv
* * *


