- (...)[kapelusz] Świadczy, że jestem magiem. Ot co! Dwadzieścia lat przy lasce i jestem z tego dumny! Zrobiłem swoje... Zdałem... przesiedziałem na dziesiątkach egzaminów! Gdyby wszystkie zaklęcia, które przeczytałem, ułożyć jedno na drugim, to... to by... to by było mnóstwo zaklęć!
(...)
- Talent określa, co człowiek robi - oznajmił Rincewind. - Nie określa, kim człowiek jest. Znaczy, w głębi duszy. Kiedy wiesz, kim jesteś, możesz dokonać wszystkiego.
Dodał(a): Corv
* * *
- Śmierć przekracza granice tego świata — podpowiedział Nijel.
- Co? - Rincewind ocknął się, zagniewany, że mu przerwano.
- Śmierć przekracza granice...
- Za granicą mi nie przeszkadza. Tam mieszkają sami cudzoziemcy. Natomiast Śmierci w pobliżu wolałbym nie oglądać.
Dodał(a): Corv
* * *
Biegnąc, Rincewind cały czas oczekiwał, że coś uderzy go nagle w tył głowy. Możliwe, że świat.
Dodał(a): Corv
* * *
- Możemy spróbować uciekać dalej - zaproponował Rincewind.
- A czy to cokolwiek rozwiązuje?
- Rozwiązuje większość spraw.
- Jak daleko musimy dotrzeć, żeby być bezpieczni? – spytała Conena.
Rincewind zaryzykował spojrzenie za mur.
- Interesujący problem filozoficzny - stwierdził. – Dotarłem już daleko, a nigdy nie byłem bezpieczny.
Dodał(a): Corv
* * *
- Nie będę latał na żadnym dywanie! - syknął. - Mam lęk gruntu.
- Chciałeś powiedzieć: wysokości - poprawiła go Conena. -I nie bądź głuptasem.
- Wiem, co chciałem powiedzieć. To grunt zabija!
Dodał(a): Corv
* * *
Ludzie, którzy mieli okazję poznać Rincewinda, traktowali go często jak dwunogiego górniczego kanarka. Zakładali, że jeśli Rincewind wciąż zachowuje pozycję pionową i jeszcze nie ucieka, to pozostał ślad nadziei.
Dodał(a): Corv
* * *
Kiedy mag szykuje się do bitwy, zawsze buduje wieżę.
(...)
Rincewind przeszedł sztywno przed nimi, oburącz dźwigając spory, okrągły kamień. Wyminął ich bez słowa, wpatrzony w pustkę.
Poszli za nim wzdłuż plaży, aż dotarł do kotlinki między wydmami. Zatrzymał się i - nadal poruszając się z gracją drewnianego stojaka - upuścił kamień. Stuknęło.
Był tam już cały krąg kamieni. Bardzo nieliczne pozostawały ustawione jeden na drugim.
Cała trójka obserwowała to z ukrycia.
- Czy on śpi? - spytał Kreozot. Conena przytaknęła.
- Ale co on robi?
- Myślę, że próbuje zbudować wieżę. Rincewind powrócił do kręgu kamieni i z wielką dokładnością ułożył na warstwie powietrza kolejny. Kamień upadł.
Dodał(a): Corv
* * *


