- Jak ci na imię, mały?
Teppic wyprostował się. Miał już dosyć takiego traktowania.
- Mały? Wiedz, że w moich żyłach płynie krew faraonów. Chłopak patrzył na niego wcale nieprzestraszony. Pochylił głowę w bok i uśmiechnął się lekko.
- A chciałbyś, żeby tam została? - zapytał.
Dodał(a): Corv
* * *
Teppic jednak zerkał na grupkę starszych uczniów, stojących niedaleko ozdobionego kolumnami wejścia do szkoły. Ci także nosili się na czarno - w różnych kolorach czerni.
Wtedy po raz pierwszy odkrył kolory tercjalne, kolory po tamtej stronie czerni, kolory otrzymywane w wyniku rozszczepienia czerni w ośmiościennym pryzmacie. Są praktycznie nieopisywalne w niemagicznym środowisku. Gdyby ktoś próbował, pewnie najpierw poleciłby wypalić coś nielegalnego, a potem dobrze się przyjrzeć skrzydłom szpaka.
Dodał(a): Corv
* * *
Ty Draniu splunął. Z dwudziestu stóp strącił muchę i przykleił ją do skały.
- Zadziwiające, że mu się udało - mruknął Teppic. - Pewnie zwierzęcy instynkt.
Ty Draniu spojrzał na niego z wyższością spod rzęs nadających się do zamiatania pustyni.
...Niech z = eiO, myślał, żujżujżuj Niech dz = ie[iO]dO = izdO albo dO = dz/iz...
Dodał(a): Mauer
* * *
Praktycznie pewna klasowa plotka głosiła, że inhumacja egzaminatora przed testem automatycznie gwarantuje dyplom. Chłopiec wysunął z pochwy na udzie nóż numer trzy i ostrożnie zważył go w dłoni. Oczywiście, każda próba, każdy pochopny ruch, który chybiał, powodował natychmiastową porażkę i utratę przywilejów*.
[* Prawa do oddychania, na początek]
Dodał(a): Corv
* * *
Mimo upału był grubo opatulony. Mericet należał do
ludzi, którzy marzną nawet we wnętrzu wulkanu.
Dodał(a): Corv
* * *
Zeskoczył lekko z dachu, wylądował na parapecie, bez trudu przebiegł wzdłuż milczącego budynku, przesadził wąską szczelinę i znalazł się na dachówkach sali gimnastycznej Reformowanych-Kultystów-Ropiejącego-Boga-Shamharotha Stowarzyszenia Młodych Mężczyzn.
Dodał(a): Corv
* * *
Małżeństwo z kobietą spoza królestwa wywołało prawdziwą
burzę, a niektóre jej obce zwyczaje zdumiewały i fascynowały nawet jego. Może to od niej nauczył się tej dziwnej niechęci do piramid. W Djelibeybi było to jak niechęć do oddychania. Obiecał jej jednak, że wyśle Teppica do szkoły poza granicami królestwa. Uparła się. 'Ludzie tutaj niczego się nie uczą
– tłumaczyła – tylko pamiętają'.
Gdyby tylko pamiętała, że nie wolno pływać w rzece…
Dodał(a): Corv
* * *


