Rincewind spróbował zamknąć oczy, lecz jego wyobraźnia nie miała powiek i gapiła się ciągle.
- Nie boisz się wysokości? - zdołał wykrztusić.
Dwukwiat popatrzył uważnie w dół, na maleńki świat nakrapiany cieniami obłoków. Myśl o strachu nie przyszła mu wcale do głowy.
- Nie - odrzekł. - Niby dlaczego? Po upadku z czterdziestu stóp człowiek jest tak samo martwy jak po upadku z tysiąca sążni. Tak uważam.
Rincewind usiłował rozważyć to na chłodno, ale jakoś nie pojmował logiki wywodu. Nie spadania się obawiał, a raczej uderzenia o ziemię...
Dodał(a): Corv
* * *
Zamarzłem na kamień - odparł z prostotą Tethis. - Na szczęście, moja rasa potrafi to przeżyć. Tajałem od czasu do czasu, przelatując w pobliżu innych światów. Był taki jeden... chyba ten, gdzie mi się zdawało, że dookoła wyrasta dość dziwaczny górski łańcuch. Okazało się, że to największy smok, jakiego można sobie wyobrazić. Okrywał go śnieg i lodowce, a w dodatku trzymał w paszczy własny ogon.
Dodał(a): Corv
* * *
- Zabić? No oczywiście. Naturalnie! Co by to była za ofiara bez zabijania? Ale nie martwcie się: umrzecie względnie bezboleśnie.
- Względnie? Względem czego?!
Dodał(a): Corv
* * *
Zastanawiał się, co to właściwie za życie, kiedy trzeba płynąć bez przerwy, by pozostać w tym samym miejscu. Bardzo podobne do jego życia, uznał.
Dodał(a): Corv
* * *
Na krótkich dystansach stworzenie dwunogie zwykle potrafi wyprzedzić stworzenie czworonogie, a to z powodu czasu, jaki zajmuje czworonogowi zorientowanie się w tych wszystkich nogach.
Dodał(a): Corv
* * *
Łatwo było mówić o czystej logice i o tym, jak cały Wszechświat podlega zasadom tej logiki oraz harmonii liczb. Fakty jednak były takie, że dysk - co każdy widział - płynął w przestrzeni na grzbiecie wielkiego żółwia, a bogowie mieli w zwyczaju odwiedzać domy ateistów i wybijać im szyby.
Dodał(a): Corv
* * *

