– Och, my, Igory, częfto trafiamy do pańftwa o badawczych umyfłach – odparł posępnie Igor. – Jeden z moich dżentelmenów czafem ftawał odwrócony plecami do jamy z kolcami.
Ależ chichotalifmy...
– I co się stało?
– Któregof dnia zapomniał i wpadł do niej. To dopiero było fmiechu, fir...

Igory

Dodał(a): Corv

* * *

A może spróbować pracy weterynaryjnej, jak mój drugi kuzyn Igor, myślał Igor. To solidna, tradycyjna dziedzina. Szkoda, że wybuchło takie zamieszanie, kiedy chomik wyłamał pręty z kołowrotka i zanim wyfrunął przez okno, odgryzł właścicielowi nogę, ale to właśnie jest Poftęp.

Igory

Dodał(a): Corv

* * *

– A poza tym słyszałem, że w górach są bandyci – dodał Moist.
– Bywali – przyznał Jim. – Ale już nie ma tak wielu.
– Czyli o tyle mniej powodów do zmartwienia – uznał Moist.
– No, nie wiem – powiedział Jim. – Nigdy nie odkryliśmy, co ich przepędziło.

Moist von Lipwig, Upwright, Mały Jim

Dodał(a): Corv

* * *

W gołębniku było dość ciasno, choć nie dopuszczano tu gołębi. Ale zawsze znajdzie się taki gołąb, który przegryzie drucianą siatkę – i teraz właśnie obserwował ich z kąta obłąkanymi małymi oczkami; jego geny pamiętały czas, kiedy był ogromnym gadem i tych synów małp mógł załatwić jednym kłapnięciem paszczy.

Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Krzyknął jak sowa. Ponieważ nie był ornitologiem, brzmiało to: „Uhu-uhu!”.
Las eksplodował pohukiwaniem sów, tyle że były to sowy mające gniazda w starej magicznej wieży, która w jeden dzień doprowadzała do obłędu. Na nie wywierała nie tak oczywisty wpływ, jednakże wydawane dźwięki przypominały wszystkie możliwe wołania każdej żywej, a nawet umierającej istoty. Moist wyraźnie usłyszał słonia, prawdopodobnie hienę i sugestię sprężyn łóżka.

Moist von Lipwig

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 [ 3 ]