Zgasił też papierosa i wetknął niedopałek za ucho. Znał opata już prawie sześćset lat i szanował go. Niewielu było takich, których Lu-tze szanował. Większość mogła liczyć tylko na tolerancje.
Dodał(a): Corv
* * *
- Czemu to zrobił?
- No wiesz.. Mieszkal w wielkim starym zamku na skale w Überwaldzie. Tacy ludzie nie potrzebują innych powodów niż "bo mogę". Mają koszmarny sen, a potem usiłują go zrealizować.
Dodał(a): Corv
* * *
- No przecież do tego służą reguły, rozumiesz? Żebyś się dobrze zastanowił, zanim je złamiesz.
Dodał(a): Corv
* * *
- Kiedy będziesz w moim wieku, zaczniesz zauważać, co jest na niebie - odparł Lu-tze. Wzruszył ramionami i uśmiechnął się. - Zaczniesz się martwić, że to może sępy.
Dodał(a): Corv
* * *
- Czy taki przeciętny mieszkaniec miasta boi się głodu?
- Nie. On myśli, że jedzenie rośnie w sklepie.
Dodał(a): Corv
* * *
– Nazywa się prokrastynator – wyjaśnił mnich. – Jest zmniejszoną wersją tych tam... Tych, co wyglądają jak babcina wyżymaczka. Nie chcę wchodzić w techniczne szczegóły, ale kiedy wiruje, przemieszcza czas wokół nosiciela. Zrozumiał pan, co właśnie powiedziałem?
– Nie!
– No dobrze. To magiczna skrzynka. Teraz lepiej?
– Mów dalej – mruknął Vimes.
Dodał(a): Corv
* * *

