Demon odkaszlnął nerwowo (demony nie oddychają; jednakże dla każdej istoty inteligentnej, oddychającej czy nie, nadchodzą w życiu takie chwile, gdy odkasłuje nerwowo. Jedna z takich chwil nastała właśnie teraz, przynajmniej dla tego konkretnego demona).
Dodał(a): Corv
* * *
- Jest niedaleko - oznajmił prowadzący mag, zerkając do niedużej kryształowej kuli.
Chóralny pomruk z kolumny za jego plecami oznaczał w przybliżeniu, że jakkolwiek daleko znajduje się Rincewind, gorąca kąpiel, solidny posiłek i miękkie ciepłe łóżko są jeszcze dalej.
Dodał(a): Fru
* * *
- Jeśli mnie zabijesz, tysiące staną w moje miejsce.- mężczyzna opierał się już plecami o ścianę.
- Istotnie. - przyznał Cohen tonem perswazji. - Ale przecież nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że ty będziesz już martwy.
Dodał(a): Fru
* * *
- W lochach jest czarownica - szepnął jej ktos do ucha. Podobno straszliwie ja torturują. (...)
- Prawdopodobnie zaszło nieporozumienie. Wszyscy wiedzą, że nie można uwięzic czarownicy wbrew jej woli.
Dodał(a): fru
* * *
Kupiec szukał jaśniejszych stron sytuacji; należał do osób, które — kiedy wszystko zaczyna się sypać - organizują festiwale pieśni chóralnej.
Dodał(a): Corv
* * *
[rozmowa czaszki z krukiem]
- Te dzisiejsze dzieciaki...
- To wszystko przez edukację - stwierdził kruk.
- Za dużo wiedzy to niebezpieczna sprawa. O wiele groźniejsza niż odrobina wiedzy. Zawsze to powtarzałem, kiedy jeszcze żyłem.
- A właściwie kiedy to było?
- Nie mogę sobie przypomnieć. Myślę, że byłem uczonym. Prawdopodobnie nauczycielem albo filozofem, czy kimś w tym stylu. Teraz leżę na stole, a ptak robi mi na głowę.
- Bardzo alegoryczne - mruknął kruk.
Dodał(a): Corv
* * *
[Blert Wheedown (robił gitary)]Według jego obserwacji, gitarzyści dzielili się na trzy kategorie. Byli więc tacy, których uważał za prawdziwych muzyków; pracowali w Operze albo w jednej z niewielkich prywatnych orkiestr. Byli śpiewacy ludowi, którzy nie umieli grać, ale to w niczym nie przeszkadzało, gdyż śpiewać też zwykle nie umieli. I wreszcie byli - hm, hm... - trubadurzy i inne zawadiackie typy; uważali, że gitara, podobnie jak czerwona róża w zębach, pudełko czekoladek czy strategicznie umieszczona para skarpet, jest tylko kolejną bronią w wojnie płci. Ci w ogóle nie grali, jeśli nie liczyć jednego czy dwóch akordów, ale byli stałymi klientami. Skacząc przez okno sypialni w ucieczce przed rozwścieczonym mężem, kochanek zwykle najmniej przejmuje się pozostawionym za sobą instrumentem.
Dodał(a): Corv
* * *


