Drzwi Załatanego Bębna wyrywano w bójkach tak często, że niedawno zamontowano je na specjalnie hartowanych zawiasach. Fakt, że następne straszliwe uderzenie wyrwało z muru całe drzwi razem z futryną, dowodził tylko, że zmarnowano sporo pieniędzy.
Dodał(a): Corv
* * *
- A wy, kapralu, jeśli... Co ty wyprawiasz?
- Przeszukuję ciała, sir - odparł pospiesznie Nobby. - Może znajdę jakieś dowody rzeczowe albo co.
- W ich sakiewkach?
Nobby schował ręce za plecami.
- Nigdy nie wiadomo, sir.
Dodał(a): Corv
* * *
Trzeba wyjątkowego umysłu, by rządzić takim miastem jak Ankh-Morpork. I lord Vetinari miał taki umysł. W końcu był wyjątkowym człowiekiem. Pomniejszych możnowładców zdumiewał i rozwścieczał do tego stopnia, że już dawno zrezygnowali z prób zamordowania go i teraz tylko walczyli o pozycję między sobą.
Dodał(a): Corv
* * *
Inni możni pożywiali się skowronkami nadziewanymi pawimi języczkami, a lord Vetinari uważał, że szklanka przegotowanej wody i pół kromki suchego chleba jest posiłkiem krzepiącym i eleganckim.
(...)
Ubierał się na czarno. Nie była to czerń szczególnie imponująca, jaką nosili najlepsi skrytobójcy, ale poważna, trochę wytarta czerń człowieka, który rankiem nie chce marnować czasu na zastanawianie się, co włożyć. A trzeba by wstać naprawdę wcześnie, żeby być na nogach przed Patrycjuszem; rozsądniej byłoby w ogóle się nie kłaść.
Dodał(a): Corv
* * *
[mowa o Marchewie]
On zaraz aresztuje Patrycjusza, powiedział sobie Vimes, a myśl ta pociekła po jego umyśle niczym lodowata struga. Naprawdę chce aresztować Patrycjusza. Najwyższego władcę. Aresztuje go. To właśnie zamierza. Ten chłopak nie zna znaczenia słowa „strach". Ale byłoby lepiej, gdyby poznał znaczenie słowa „przeżyć"...
Dodał(a): Corv
* * *
W Ankh rzadko spotyka się ptaki brodzące, przede wszystkim dlatego że ścieki przeżarłyby im nogi, a poza tym łatwiej im spacerować po powierzchni rzeki.
Dodał(a): Corv
* * *
Patrycjusz lubił przeświadczenie, że patrzy na miasto, które funkcjonuje. Nie piękne miasto, nie miasto sławne czy miasto z dobrą kanalizacją, a już zwłaszcza nie miasto architektonicznie doskonałe. Nawet najbardziej patriotycznie nastawieni obywatele zgadzali się, że z góry Ankh-Morpork wygląda, jakby ktoś w kamieniu i drewnie próbował osiągnąć efekt kojarzony zwykle z chodnikami przed nocnymi barami.
Ale funkcjonowało.
Dodał(a): Corv
* * *


