
Ankh-Morpork
Orginalna nazwa: Ankh-Morpork
Krótko o postaci:Największe miasto Dysku składające się z dumnego Ankh i złodziejskiego Morpork. Przecina je rzeka Ankh. Zarządzane jest przez patrycjuszy, a wcześniej przez królów. Miasto często jest napadane, ale nigdy nie zostało zdobyte. Każda napadająca je banda staje się w końcu kolejną mniejszością, z własnymi sklepami i graffiti. Funkcjonują tu wszelkiego rodzaju gildie, dzięki czemu przestępczość jest zorganizowana i pilnuje się sama.
Książki powiązane z postacią:
- Kolor magii
- Blask fantastyczny
- Równoumagicznienie
- Mort
- Czarodzicielstwo
- Trzy Wiedźmy
- Piramidy
- Straż! Straż!
- Eryk
- Ruchome obrazki
- Kosiarz
- Pomniejsze Bóstwa
- Panowie i Damy
- Zbrojni
- Muzyka duszy
- Ciekawe czasy
- Maskarada
- Na glinianych nogach
- Wiedźmikołaj
- Bogowie, honor, Ankh-Morpork
- Ostatni kontynent
- Carpe Jugulum
- Piąty elefant
- Złodziej Czasu
- Prawda
- Ostatni bohater
- Piekło Pocztowe
- Straż nocna
- Łups!
- Świat finansjery
- Raj podatkowy
- Niewidoczni Akademicy
- Niuch
- Para w ruch
Poeci próbowali opisać Ankh-Morpork. Bez sukcesów. Może z powodu niepojętej, gorliwej żywotności miasta, a może dlatego, że miasto z milionem mieszkańców i bez żadnej kanalizacji jest zbyt mało subtelne dla poetów, którzy preferują żonkile i trudno im się dziwić. Dlatego powiedzmy tylko, że Ankh-Morpork jest tak pełne życia jak dojrzewający ser w upalny dzień, głośne jak klątwa w katedrze, jaskrawe jak plama oleju, barwne jak siniak i szumiące od działalności, interesów, ruchu i czystej, rozbuchanej aktywności niczym zdechły pies na kopcu termitów.
Dodał(a): Corv
* * *
Nie były to zwykłe sklepy, ale całe magazyny: miały własnych dostawców, krzesła i spluwaczki. Większość była otwarta nawet o tej porze, jako że typowy ankhiański kupiec nie może spać na myśl o pieniądzach, których nie zarabia.
Dodał(a): Marw
* * *
Noc porzuciła swe pierwsze ofiary i sunęła dalej. Nawet najbardziej szalone przyjęcia dobiegły końca, a goście człapali do swoich, albo może jakichś innych łóżek. Pozbywszy się tych współpodróżnych, zwykłych ludzi dnia, którzy zbłądzili i opuścili znajomy grunt, prawdziwe istoty nocy wzięły się do poważnych interesów. Nie różniły się one specjalnie od zwykłych interesów, prowadzonych za dnia w Ankh-Morpork. Tyle że noże były bardziej widoczne, a ludzie nie uśmiechali się tak często.
Dodał(a): Marw
* * *

